W nocy ze środy na czwartek na starej Sadybie strażacy gasili płonący samochód. To rzadki widok w tej części miasta, gdzie najgłośniejszym zdarzeniem bywa zwykle źle zaparkowane auto.

Kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim przy ul. Jeziornej 4 zostało zamknięte do odwołania z powodu przekroczenia dopuszczalnego poziomu enterokoków kałowych w wodzie. OSiR Mokotów apeluje do mieszkańców o bezwzględne przestrzeganie zakazu kąpieli.

Guma do żucia z Donaldem, oranżada zlizywana z palca i kiosk Ruchu, w którym pani kioskarka trzymała teczki z gazetami dla sąsiadów – to tylko część świata, jaki wspomina Monika Jaworowska, jedna z autorek książki „Wspomnienia z naszej Sadyby". W otwierającym rozdziale nie tylko opowiada, jak dawna Sadyba wyglądała z perspektywy małej dziewczynki, ale i kreśli mapę miejsc – mostu, kiosku, lodowiska, sklepów – które dziś istnieją już wyłącznie we wspomnieniach.

Stanisława Karpińska w dzień własnoręcznie sadziła w kucki tysiące cebulowych wysadek, licząc baldachy i pilnując, by szyjka nigdy nie była za szeroka. Wieczorem, prosto spod prysznica, zasiadała już przy stoliku w warszawskim Spatifie – i twierdzi, że przez lata prowadziła w ten sposób podwójne życie. W zapomnianym wywiadzie opowiada o życiu obszarnika w latach powojennych, kiedy przyszło jej samodzielnie zarządzać 200 hektarami nad Jeziorkiem Czerniakowskim.

Po dwóch tygodniach listów, uchwał, petycji i akcji społecznych stołeczny ratusz oficjalnie zapowiedział pogłębioną analizę możliwych sposobów zasilenia wysychającego Jeziorka Czerniakowskiego. To pierwszy twardy efekt kampanii nacisku, jaką na prezydenta Trzaskowskiego i Radę Warszawy prowadzili naukowcy, organizacje społeczne, mieszkańcy i radni Mokotowa – choć w komunikacie miasta próżno szukać o tym choćby słowa.

Przez 87 lat Stanisława Karpińska patrzyła, jak zmienia się świat wokół Jeziorka Czerniakowskiego. Zapomniany wywiad sprzed lat pozwala odtworzyć prawdziwe dzieje tego miejsca. Dziś nie żyje już nikt, kto tu mieszkał i kogo można by zapytać o tę historię.

Z jednej strony inteligencka Sadyba, z drugiej robotniczo-przestępczy Czerniaków - te dwa światy prawie się ze sobą nie stykały, choć dzieliła je zaledwie jedna ulica: Bernardyńska. Marek Karpiński, pisarz i polityk, który dzieciństwo spędził tuż obok, w dworku nad Jeziorem Czerniakowskim, wspomina, jak wyglądało to sąsiedztwo dwóch zupełnie odmiennych rzeczywistości.

To już czwarta i piąta forma nacisku na prezydenta Trzaskowskiego w sprawie zasilenia w wodę szybko wysychającego Jeziorka Czerniakowskiego. Tym razem do akcji włączyli się naukowcy i zwykli mieszkańcy.

Oficjalnie na starej Sadybie istnieje dziś 121 latarni gazowych. To najwięcej w kraju. Ale to liczba niepełna. W prywatnym ogródku przy Goraszewskiej od dekad stoi jeszcze jedna oryginalna latarnia. Nigdy nie trafiła do żadnego urzędowego wykazu.

Ruszyło głosowanie na Nagrodę Bioróżnorodności w konkursie „Warszawa w kwiatach i zieleni”. Wśród ośmiu finalistów wytypowanych przez komisję konkursową jest Jeziorko Czerniakowskie – akwen, o którego przyszłość od tygodni trwa walka mieszkańców, naukowców i samorządowców.

Copyright © Sadyba24.pl               O nas    |     Zostań reporterem   |   Reklama   |     Kontakt    |