Maria Mostowska świętuje dziś 104. urodziny, a w tym samym mieszkaniu na starej Sadybie mieszka już równe sto lat. Wciąż ze swadą i najdrobniejszymi szczegółami opowiada o przedwojennym osiedlu – zgranej społeczności, łyżwach na zamarzniętej fosie i tenisowych turniejach, które dzieliły Sadybę na dwie rywalizujące osady.
Nie pokazywała twarzy nikomu. Chodziła ulicami starej Sadyby zawsze tak samo ubrana, budząc ciekawość i strach, aż w końcu trafiła nawet na łamy „Życia Warszawy". Dopiero wspomnienia jednej z opiekunek społecznych, spisane po latach, wyjaśniły, kim naprawdę była Halinka.