Komunikat pojawił się we wtorek 21 lipca, tuż po godzinie 15. Biuro prasowe ratusza poinformowało, że miasto zleci pogłębioną analizę ekspercką dotyczącą przyszłości rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie i możliwych źródeł jego zasilenia w wodę. Dla osób śledzących sprawę od kilku tygodni jest to zdanie, na które czekały z nadzieją – choć, jak się szybko okazało w komentarzach samych inicjatorów akcji, entuzjazmu do końca nie wywołało.
Co dokładnie zapowiada ratusz
W komunikacie miasto informuje wprost: "M.st. Warszawa zleci pogłębioną analizę dotyczącą przyszłości Jeziorka Czerniakowskiego. To kolejne działanie na rzecz ochrony jednego z najcenniejszych przyrodniczo miejsc w stolicy, zgodne z propozycjami strony społecznej".
Ratusz przyznaje, że "podczas prac zespołu oraz spotkań ze stroną społeczną pojawiły się (...) propozycje dotyczące dodatkowych źródeł zasilania rezerwatu", ale zastrzega, że "każda z nich wymaga szczegółowej oceny pod kątem możliwości realizacji, wpływu na środowisko oraz dostępności odpowiedniej ilości i jakości wody".
Ostatecznie – jak podkreśla miasto – "wszystkie te rozwiązania będą musiały być uzgodnione i zatwierdzone przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie, który odpowiada za obszar chroniony jakim jest Jeziorko Czerniakowskie".
Ratusz przypomina też, że równolegle wdraża „Koncepcję zagospodarowania oraz odprowadzania wód opadowych i roztopowych dla obszaru Łuku Siekierkowskiego" – dokument obejmujący blisko 750 hektarów po obu stronach Trasy Siekierkowskiej, zakładający m.in. retencjonowanie wód opadowych i otwarte zbiorniki retencyjne.
W komunikacie zaznaczono, że "jednym z elementów systemu jest możliwość częściowego zasilania Jeziorka Czerniakowskiego wodami opadowymi". Do zespołu nadzorującego tę koncepcję wpłynęło dotąd 43 wnioski inwestycyjne, wobec 21 wydano już stanowiska. Miasto wspomina również o przygotowywanym planie miejscowym dla rejonu Jeziorka, uzgodnionym już z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, oraz o realizowanym przez Zarząd Zieleni projekcie zbiorników retencyjnych na Antoniówce Wschód.
Jednym zdaniem: miasto mówi o analizie, planach i już prowadzonych inwestycjach. Nie pada natomiast ani słowo o tym, skąd ta nagła zapowiedź się wzięła.
Dwa tygodnie presji, o których ratusz milczy
A wzięła się z intensywnej, wielotorowej kampanii, o której od połowy lipca informował portal Sadyba24. Zaczęła się ona 17 czerwca od listu do prezydenta Trzaskowskiego, podpisanego przez kilkudziesięciu naukowców z SGGW, UW, UAM i instytutów PAN oraz ponad trzydzieści organizacji społecznych – od WWF Polska po lokalne Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba i Fundację Zielona Mrówka. Autorzy domagali się pilnego sfinansowania studium wykonalności dla doprowadzenia wody do Jeziorka, ze szczególnym wskazaniem na wariant połączenia z Wisłą.
Dzień wcześniej, 7 lipca, jednogłośnie – głosami wszystkich klubów – podobne stanowisko przyjęła Rada Dzielnicy Mokotów. Kolejnym ogniwem była internetowa petycja uruchomiona przez stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, pod którą do dziś podpisało się już ponad 1000 mieszkańców Warszawy. W ubiegłym tygodniu do akcji dołączyli sami naukowcy – w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, w których badacze z SGGW pokazują na wodowskazie, jak nisko stoi dziś woda w rezerwacie. Równolegle Fundacja Zielona Mrówka zebrała ponad sto odręcznych odpowiedzi mieszkańców, w tym dzieci, na pytanie, dlaczego warto chronić Jeziorko – zapisanych na ustawionej w przestrzeni publicznej białej tablicy. Wreszcie, dzieci z jednego z sadybiańskich przedszkoli nagrały krótki film na Facebooka o tym, jak ważne jest dla nich Jeziorko Czerniakowskie, prosząc prezydenta Trzaskowskiego o wsparcie.
Wszystkie te działania łączył jeden postulat do prezydenta Trzaskowskiego i Rady Warszawy: przekażcie pieniądze na rzetelną analizę, która wskaże najlepszy sposób dowiezienia wody do kurczącego się zbiornika.
"Nie wiemy, jak interpretować tę zapowiedź"
Wśród inicjatorów kampanii komunikat ratusza wywołał mieszane uczucia. Jerzy Piasecki, prezes Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba, pisze w przesłanym redakcji komentarzu: "oceniamy dotychczasowe doświadczenia współpracy z miastem jako trudne, biorąc pod uwagę, że od blisko 7 lat bierzemy aktywny udział w pracach Zespołu ds. ochrony Jeziorka Czerniakowskiego, a efekty tych działań są dalece niewystarczające". Nie kryje też sceptycyzmu wobec samej zapowiedzi: "Nie wiemy, jak interpretować zapowiedź »pogłębionej analizy dotyczącej przyszłości Jeziorka Czerniakowskiego«, gdyż miasto nie sprecyzowało celu takiego badania".
Piasecki przypomina, że miejskie biura wcześniej zapewniały społeczników, iż warta niemal 730 tysięcy złotych koncepcja zagospodarowania wód Łuku Siekierkowskiego "będzie stanowiła istotne źródło zasilania jeziora". Tymczasem – jak pisze – "najnowsze ekspertyzy naukowców z SGGW i UW wykazują jednoznacznie, że rozwiązanie to zapewni tylko znikomą część zapotrzebowania akwenu i niezbędne jest pilne pozyskanie wody z innych, zewnętrznych źródeł".
Towarzystwo formułuje też jasne oczekiwanie wobec ratusza: "oczekujemy przedstawienia konkretnego i dokładnego planu działań oraz jasnego harmonogramu. To jedyny sposób, by pokazać nam i mieszkańcom, czy deklaracje miasta są szczere, czy stanowią jedynie kolejny etap »przewlekłych dyskusji«, na które rezerwat nie ma już czasu".
Podobnie, choć nieco bardziej pojednawczo, komentuje sprawę radna Mokotowa i wiceprzewodnicząca stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Zofia Jaworowska: "To przede wszystkim efekt dobrej roboty wykonanej przez lokalnych działaczy, organizacje społeczne, naukowców oraz naszych nacisków w radzie dzielnicy. Stanowisko rady zaproponowane przez Miasto Jest Nasze, list do Prezydenta Trzaskowskiego podpisany przez szerokie grono badaczy i reprezentację NGO, wzmożona komunikacja online, trwająca petycja, akcja wysyłania listów do Zarządu Warszawy przez mieszkańców - kumulacja tych działań w środku sezonu kąpielowego i suszy dotykającej rezerwat zaprocentowała".
Mokotowska radna nazywa ogłoszoną analizę "pierwszym krokiem w dobrą stronę", ale od razu zapowiada dalsze naciski: "Teraz pora na konkrety, będę wraz ze stroną społeczną pytać o horyzont czasowy, w jakim się poruszamy, o analizowane warianty zasilenia Jeziorka w wodę i zespół, który się tej analizy podejmie". Kończy krótko: "Działamy dalej".
Najbardziej ciepło, choć z podobnym zastrzeżeniem, że to dopiero początek, na komunikat ratusza reaguje Marta Przedpełska z Fundacji Zielona Mrówka: "Ogromnie cieszymy się, że miasto dostrzega problem wysychania jeziorka. Ogólna deklaracja, że zleci pogłębione analizy jest na pewno krokiem w dobrą stronę i dla nas pewnym wspólnym małym sukcesem, jeśli chodzi o nagłaśnianie tematu zagrożeń dla rezerwatu". Przedepłska dziękuje przy tym mieszkańcom: "Dziękujemy z całego serca wszystkim mieszkańcom, którzy jeziorko wsparli swoimi działaniami. Bez ich zaangażowania głos jeziorka mógłby nie zostać usłyszany".
Członkini zarządu organizacji zajmującej się edukacją ekologiczną zastrzega jednak, że kampania się nie kończy: "Póki do Jeziorka nie dopłynie woda i nie będziemy mieli działających rozwiązań, które nie pozwolą na dalsze obniżanie się poziomu wody, nie możemy zaprzestać w naszych staraniach. Teraz czekamy na zdecydowane i konkretne działania władz mające na celu zasilenie Jeziorka w wodę spoza zlewni". Krótko mówiąc: podziękowania podziękowaniami, ale dopóki do Jeziorka nie popłynie realnie więcej wody, Fundacja nie zamierza odpuszczać.
Tam, gdzie działacze i radna mówią językiem emocji i nacisku, głos chłodniejszy i bardziej techniczny zabiera dr inż. Agnieszka Bańkowska-Sobczak z Centrum Badań Klimatu SGGW, która monitoruje zbiornik od 17 lat i regularnie go odwiedza. Jej ocena idzie jednak w tym samym kierunku, co komentarze społeczników: "Wszelkie działania, które pozwolą zatrzymać wodę w tym obszarze, są jezioru potrzebne".
Badaczka tłumaczy, że dla uratowania Jeziorka Czerniakowskiego nie wystarczy zbudowanie obiecanego przez miasto systemu niecek doprowadzających do Jeziorka Czerniakowskiego wodę z terenu Łuku Siekierkowskiego. Jak wyjaśnia, najbardziej obiecujący element tego rozwiązania dotyczy terenów już zabudowanych po stronie Sadyby – tam, gdzie kiedyś deszczówka spływała naturalnie do jeziora, zanim przekierowała ją wybudowana później kanalizacja deszczowa. Koncepcja zagospodarowania wód z rejonu Łuku Siekierkowskiego zakłada odwrócenie tego kierunku: podczyszczoną wodę opadową z tego obszaru z powrotem skierowano by do zbiornika.
Inaczej ma się sprawa z pozostałymi terenami objętymi miejską koncepcją systemu niecek – to w większości działki jeszcze niezabudowane, gdzie deszczówka dziś naturalnie wsiąka w grunt. Tam proponowane rozwiązania mają przede wszystkim zabezpieczyć jezioro przed skutkami przyszłej zabudowy, nie zaś realnie poprawić jego dzisiejszy bilans wodny.
Naukowczyni z SGGW precyzuje" "Celem proponowanych rozwiązań jest przygotowanie tych terenów do przyszłej zabudowy w taki sposób, aby po ich zagospodarowaniu jak największa ilość wód opadowych nadal zasilała grunt, a nadmiar wody trafiał do jeziora. Pozwoli to, jak wskazuje sama koncepcja (a konkretnie miejski system lokalnej retencji wody i niecek - przyp. red.), ograniczyć negatywny wpływ planowanego uszczelnienia terenu na lokalne zasoby wodne i warunki hydrologiczne rezerwatu. Jest to więc przede wszystkim działanie mające zapobiegać dalszemu pogarszaniu się bilansu wodnego tego ekosystemu. Rozwiązania planowane dla tych obszarów nie poprawią obecnych warunków wodnych, lecz przede wszystkim mają ograniczyć negatywne skutki przyszłej urbanizacji.
Dlatego – jak podkreśla naukowczyni – to właśnie zapowiedziane przez miasto analizy dodatkowych źródeł zasilania mają kluczowe znaczenie: "Analizy dotyczące możliwości zasilania jeziora dodatkowymi źródłami wody są natomiast niezbędnym krokiem do wdrożenia rozwiązań, które mogłyby realnie poprawić sytuację hydrologiczną rezerwatu". Przypomina przy tym, że potrzebę takich działań wskazywało już wcześniej kilka opracowań eksperckich – ratusz nie odkrywa więc niczego nowego, a jedynie, pod presją, zaczyna nadrabiać zaległości.
Co dalej
Komunikat ratusza nie zawiera żadnego harmonogramu ani terminu zakończenia zapowiadanych analiz. Nie wiadomo też, czy wśród branych pod uwagę wariantów priorytetowo potraktowany zostanie rurociąg z Wisły, na którym najbardziej zależy stronie społecznej, czy któreś z pozostałych rozważanych rozwiązań – przekierowanie Kanału Siekierkowskiego, wody z drenażu Elektrociepłowni Siekierki czy przerzut z Potoku Służewieckiego. Ostateczna decyzja i tak będzie musiała przejść przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.
Dla inicjatorów kampanii to dopiero początek rozmowy, a nie jej zakończenie. Jak zapowiada Jaworowska, strona społeczna "działa dalej" – i już zapowiada kolejne pytania pod adresem ratusza o konkrety, które w komunikacie z 21 lipca nie padły.
Pełny komunikat miasta można przeczytać tutaj.
