Przy Konstancińskiej 2, na parterze budynku Mokpol, wciąż stoją regały z farbami, wkrętami i workami zaprawy. W sierpniu klienci wpadają głównie po środki na mszyce i chwasty albo po materiały do remontu – to szczyt sezonu na opryski i prace budowlane. Sklep od lat oferował szeroki asortyment: farby emulsyjne i akrylowe, narzędzia ogrodnicze, opryskiwacze, nawozy, nasiona, preparaty przeciw gryzoniom i środki ochrony roślin. 1 października Duxmal, sklep budowlano-ogrodniczy, zamyka drzwi.
Wzruszające pożegnanie z Sadybą
Informację o zamknięciu działalności Jakub Cieślak, właściciel Duxmalu, przekazał osobiście redakcji Sadyba24. Napisał obszerny list pożegnalny, w którym nie krył emocji:
"Niezmiernie trudno ubrać w słowa to, co próbuję zebrać w sobie od dłuższego czasu. Zwlekałem z napisaniem tego tekstu, bo wiąże się on z decyzją, która łamie mi serce. Po 35 wspaniałych latach nadszedł moment, w którym muszę zamknąć naszą działalność – sklep stacjonarny zostanie oficjalnie zamknięty z dniem 1 października 2026 roku."
Dalej zwraca się bezpośrednio do sąsiadów i klientów, którzy przez dekady tworzyli tożsamość tego miejsca:
"Przez te wszystkie lata wspólnie dorastaliśmy, zmienialiśmy się i dzieliliśmy codziennością. Chcę Wam z całego serca podziękować. Dziękuję każdemu klientowi, każdemu przechodniowi za uśmiech, dobre słowo i zaufanie, którym obdarzaliście mnie i moją firmę przez 35 lat. Byliście z nami na dobre i na złe. Na tę decyzję złożyło się wiele niezależnych od nas czynników, z którymi ostatecznie nie wygraliśmy."
Cieślak podkreśla, że nie potrafi myśleć o tym miejscu inaczej niż jak o rodzinie:
"Spędziłem na Sadybie tyle lat, że nie potrafię myśleć o Was inaczej niż jak o mojej Osiedlowej Rodzinie. Zostawiam tu kawał swojego życia i serca."
Piętnaście lat pod jednym adresem
Sklep przy Konstancińskiej 2 działał w tej lokalizacji 15 lat. W 2018 roku Jakub Cieślak formalnie przejął firmę po rodzicach i prowadził ją aż do teraz. Sam przyznaje, że wychowywał się w tym miejscu i tam nauczył się pracy z ludźmi, w tym zaufania, które buduje się latami.
Początki sklepu - Sadyba tuż po PRL
Żeby zrozumieć, skąd bierze się skala emocji w liście pana Jakuba, trzeba cofnąć się o ponad trzy dekady – do momentu, gdy jego rodzice zaczynali handel. To był początek lat 90., czas transformacji ustrojowej, kiedy na Sadybie, podobnie jak w całej Polsce, powstawały pierwsze prywatne stragany i budki handlowe. Rodzice obecnego właściciela Duxmalu byli częścią tej pierwszej fali – mieli swoją budkę (z nr 47) na Bazarku Sadyba od samego początku jego istnienia. Pan Jakub pomagał im tam już jako piętnastolatek.
Historia bazarku, na którym rozpoczynała działalność rodzina pana Jakuba, jest sama w sobie odzwierciedleniem przemian dzielnicy. Bazarek pojawił się na Sadybie w 1991 roku, w miejscu które dziś zajmuje restauracja KFC przy Powsińskiej – na tak zwanym "dołku". Stamtąd handel przeniósł się na ulicę wzdłuż św. Bonifacego, między skrzyżowaniem z Powsińską a Zaniemyską. Gdy władze wprowadziły zakaz handlu ulicznego, kupcy przenieśli się po raz kolejny – na drugą stronę Bonifacego, na opuszczone działki, gdzie wynajęli teren od gminy i musieli wszystko zbudować od zera. Tak powstał Bazar Sadyba w kształcie, który pamiętają starsi mieszkańcy – najpierw stalowe szczęki, potem drewniane budki.
To targowisko na rogu Powsińskiej i św. Bonifacego przetrwało 20 lat. Ostatni dzień handlu wypadł 31 grudnia 2021 roku, po latach kolejnych, coraz krótszych przedłużeń dzierżawy. Dziś w tym miejscu wznosi się wysoki na 11 pięter apartamentowiec.
Co jeszcze zostało z tamtych czasów
Duxmal nie jest jedynym śladem tamtej epoki na Sadybie. Tuż obok, w tym samym budynku przy Konstancińskiej 2, wciąż działa sklep owocowo-warzywny wywodzący się z tego samego bazarku. Drugi taki sklep, również pamiętający przemiany ustrojowe na Sadybie, funkcjonuje przy Cmentarzu Czerniakowskim, od strony św. Bonifacego. To jedne z ostatnich punktów handlowych łączących dzisiejszą, uporządkowaną Sadybę z czasami blaszanych bud i towaru sprzedawanego wprost spod foliowej płachty.
Do zobaczenia, nie żegnam
Mimo zamknięcia sklepu stacjonarnego, Jakub Cieślak zapewnia, że z Sadyby nie znika. W liście do sąsiadów deklaruje, że pozostaje do ich dyspozycji w sprawach związanych z branżą, którą prowadził: "Jeśli nadal będziecie potrzebować towaru z branży, którą prowadziłem w sklepie, jestem do Waszej dyspozycji – pomogę i osobiście przywiozę Wasze zamówienia."
Zapowiada też nowy rozdział – tym razem bez sklepu, ale wciąż blisko ogrodów, które przez lata zaopatrywał: "Dodatkowo ruszam z nowymi działaniami i chętnie pomogę Wam w Waszych zielonych przestrzeniach. Będę zajmował się profesjonalnym zakładaniem i pielęgnacją ogrodów, a także wykonywaniem oprysków środkami ochrony roślin."
List kończy zdaniem, które wielu mieszkańców Sadyby odczyta jako obietnicę, nie pożegnanie: "Nie żegnam się więc na zawsze, a mówię: do zobaczenia!"
