Skwer Starszych Panów to jeden z tych punktów Warszawy, które trudno pomylić z czymkolwiek innym – zielony, kameralny, otoczony niską, przedwojenną zabudową. Przez lata bardziej kojarzył się z ciszą niż z gastronomią, aż w 2012 roku obok wprowadziła się nagradzana restauracja Nabo. Lokal tuż przy skwerze, pod adresem Zakręt 8, od tamtej pory zmieniał właścicieli i kuchnie – był tam chiński bar, bistro skandynawskie, autorskie, francuskie. Teraz twórcy nowego projektu o nazwie Znajomi Królika przekonują, że wracają do formuły, która pasuje do tego miejsca bardziej niż jakakolwiek z poprzednich.
Bistro i rzeźnik pod jednym dachem
Koncept jest prosty, choć na dzisiejszym rynku gastronomicznym rzadko spotykany: w jednej przestrzeni ma działać bistro z polską kuchnią oraz sklep z wysokiej jakości mięsem i wędlinami. To nawiązanie do historii samego miejsca – w tym samym lokalu na Sadybie sklep mięsny funkcjonował jeszcze kilkanaście lat temu.
Za jakość produktów odpowiada Patryk Królik, który od trzech lat prowadzi delikatesy mięsne w Galerii Mokotów i zaopatruje warszawskie restauracje, sklepy oraz hotele. W nowym miejscu ważną rolę ma odgrywać własna produkcja – wędzenie i pieczenie wędlin, wyrób kiełbas i frankfurterek, przygotowanie pastrami wołowego oraz wędzonych i pieczonych żeber wołowych. Twórcy podkreślają, że dzięki temu mają kontrolę nad jakością na każdym etapie – od wyboru surowca aż po to, co trafia na talerz albo do sklepowej torby.
Za koncepcją i nadzorem nad otwarciem stoi też Katarzyna Selenta, mieszkanka Sadyby i doradczyni gastronomiczna. Jak zapewnia, właściciel sam ma być obecny w lokalu na co dzień: „To nie będzie właściciel, którego nie ma”.
Uczciwy produkt zamiast marketowego zamiennika
Twórcy miejsca stawiają przede wszystkim na jakość surowca – mielone mięso ma być dobrej jakości, kurczak uczciwy i z jasnego źródła, bez tańszych zamienników. Ceny mają być wyważone: na tyle przystępne, by sąsiedzi mogli wpadać regularnie, ale adekwatne do jakości produktów.
Skąd nazwa Znajomi Królika
Nazwa „Znajomi Królika” nawiązuje wprost do nazwiska właściciela, ale sięga też po znane określenie „krewni i znajomi królika” – ludzi blisko ze sobą związanych, poruszających się we wspólnym kręgu. Twórcy koncepcji chcą, by miejsce dawało poczucie bliskości: żeby obsługa kojarzyła gościa, pamiętała jego gusta i żeby szybko sprawiała, że będzie się czuł jak u siebie. W wystroju mają pojawić się motyw królika, choć w menu – jak zaznaczają autorzy – królik nie wystąpi. Menu ma iść w stronę tradycyjnych, polskich, sezonowych smaków.
Dla sąsiadów, nie dla centrum
W strategii nie ma mowy o budowaniu miejskiego hot-spotu. Głównym adresatem mają być mieszkańcy Sadyby – reszta gości ma przyjść „przy okazji”. Lokal ma być miejscem bez specjalnej okazji: na śniadanie, obiad, kieliszek wina po pracy albo zakupy na weekendowego grilla.
Termin się przesunął, ale otwarcie już za progiem
Pod koniec maja doradczyni gastronomiczna projektu mówiła nam o otwarciu w drugiej połowie lipca, ewentualnie na początku sierpnia – z zastrzeżeniem, że wszystko zależy od podwykonawców odpowiedzialnych za zabudowy chłodnicze. Ostatecznie termin przesunął się o dwa miesiące: Jak dowiedzieliśmy się od osób związanych z nowym konceptem, Znajomi Królika otworzą się w okolicach weekendu 26–27 września. Dokładny termin właściciele trzymają w tajemnicy.
Tydzień wcześniej w lokalu odbyła się przedpremiera dla zaproszonych gości – pierwsze lody, a właściwie pierwsze schabowe, zostały więc już przełamane. Teraz pozostaje czekać na oficjalne otwarcie przy Zakręt 8.
