Jeszcze pięć lat temu Bright Ede trenował popołudniami na orliku przy ulicy Jeziornej na Mokotowie, w barwach sadybiańskiej Delty. Dziś 19-letni środkowy obrońca, wychowany w sadybiańskim klubie od piątego roku życia, ląduje w Deportivo La Coruña – zespole, który po latach w drugiej lidze wraca do elitarnej hiszpańskiej La Liga.
Za defensora klub z Galicji zapłaci Motorowi Lublin 6 milionów euro podstawy oraz kolejny milion w łatwych do spełnienia bonusach. To rekord transferowy w historii lubelskiego klubu i astronomiczny zysk, jeśli zestawić go z kwotą, za jaką Ede trafił do Motoru zaledwie półtora roku temu – wtedy Zagłębie Lublin puściło go za jedyne 100 tysięcy euro.
Rola drugoplanowa, a jednak rekordowa
Niby Ede w Lublinie nie był podstawowym punktem defensywy – w swoim pierwszym półroczu w Ekstraklasie zaliczył zaledwie sześć występów, w kolejnym sezonie kolejnych jedenaście. Ale to wystarczyło, by o młodego reprezentanta Polski do lat 19 zabiegały czołowe europejskie kluby. Ostatecznie to hiszpański Deportivo, świeżo upieczony beniaminek La Liga, przekonał do siebie zarówno zawodnika, jak i władze Motoru. Dla klubu z Galicji to powrót na najwyższy poziom rozgrywek po ośmiu latach przerwy – ostatni raz Deportivo grało w La Liga w sezonie 2017/18, a w przeszłości sięgało nawet po mistrzostwo Hiszpanii, w sezonie 1999/2000.
Dlaczego rok temu nie wyszło z Chelsea
Obecny transfer to już drugie podejście Ede do gry za granicą. Latem 2025 roku głośno było o zainteresowaniu ze strony londyńskiej Chelsea – ówczesnej czwartej drużyny Premier League. Kwota, jaką miały proponować The Blues, sięgała nawet 10-11 milionów euro, czyli dwa razy więcej niż teraz płaci Deportivo. Negocjacje między klubami miały toczyć się przy okazji wizyty Chelsea we Wrocławiu, gdzie Anglicy triumfowali w finale Ligi Konferencji Europy. Rozważano nawet, że po ewentualnym zakupie obrońca zostałby od razu wypożyczony do francuskiego Strasbourga, by zdobywać doświadczenie w Ligue 1.
Z tamtego transferu ostatecznie nic nie wyszło. Ede zamiast do Londynu wrócił na letnie przygotowania z Motorem, a temat ucichł równie szybko, jak się pojawił. Rok później okazało się jednak, że drzwi do La Liga otworzyły się i tak – choć za mniejsze pieniądze i w mniej spektakularnym, choć wciąż historycznym, wydaniu.
Jak witają go w hiszpańskim klubie
Deportivo nie kryje entuzjazmu. W oficjalnym komunikacie na stronie klubowej przedstawiono Ede jako lewonożnego środkowego obrońcę z przyszłością – urodzonego w Warszawie 18 lutego 2007 roku zawodnika, który podpisał kontrakt aż do czerwca 2031 roku. Klub przypomina, że Polak w minionym sezonie rozegrał w barwach Motoru 17 oficjalnych spotkań i strzelił gola, co uznano za jedno z większych objawień Ekstraklasy.
Działacze nowego klubu chwalą przede wszystkim jego warunki fizyczne – 193 centymetry wzrostu, lewą nogę, szybkość i pewność w defensywie – a także umiejętność rozpoczynania akcji od tyłu i brania odpowiedzialności za piłkę. W komunikacie podkreślono, że to zawodnik sprowadzony przede wszystkim z myślą o przyszłości klubu, z dużym potencjałem do rozwoju.
Co o transferze piszą Hiszpanie
Galicyjskie media nie kryją, że Deportivo postawiło na Polaka, choć wcale nie musiało. Serwis kibicowski klubu Deportivo Riazor.org zwraca uwagę, że po dołączeniu Ede na przedsezonowych zgrupowaniach z pierwszą drużyną trenuje już aż sześciu środkowych obrońców – to najlepszy dowód, jak wysoko klub ocenia potencjał młodego reprezentanta Polski. Serwis przytacza też pierwsze słowa samego zawodnika po podpisaniu kontraktu: Ede miał tłumaczyć, że o Deportivo słyszał wyłącznie dobre opinie, a po rozmowie z dyrektorem sportowym i przedstawieniu mu projektu klubu uwierzył, że wspólnie mogą osiągnąć wiele.
Serwisy transferowe, takie jak ElDesmarque, akcentują przede wszystkim to, że beniaminek La Liga pokonał w wyścigu o piłkarza kluby pokroju Chelsea i Manchesteru United – i to zaledwie kilka tygodni po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Podkreślają też samą kwotę transferu, 6 milionów euro plus bonusy, opisując Ede jako jednego z najdrożej sprzedanych obrońców w historii polskiej Ekstraklasy.
Z kolei madrycki „El Español” przypomina wątek sprzed roku – informuje, że latem 2025 defensor był już obserwowany przez Chelsea i Manchester United, ale wówczas zdecydował się zostać w Polsce na jeszcze jeden sezon, by dalej się rozwijać, zanim ostatecznie zdecydował się na wyjazd do Hiszpanii.
Portal Flashscore w swoim materiale wprost nazywa go „polską obietnicą” europejskiego futbolu – zawodnikiem, po którym Deportivo spodziewa się nie tylko wzmocnienia defensywy, ale i udanej inwestycji na kolejne lata.
Ostatecznie transferem zainteresowały się aż trzy z czterech największych hiszpańskich tytułów sportowych. Marca jako pierwsza, już 6 lipca, informowała, że Ede przebywa w A Coruñi i lada moment może podpisać pięcioletni kontrakt – dziennikarz Matteo Moretto pisał wówczas, że w ostatniej chwili do rozmów próbowała wmieszać się włoska AS Roma, ale piłkarz konsekwentnie stawiał na projekt sportowy Deportivo. Dzień później ta sama gazeta, w tekście podpisanym przez Juana Yordiego, potwierdziła podpisanie kontraktu do czerwca 2031 roku, opisując Ede jako jedną z obietnic europejskiego futbolu i podkreślając, że w minionym sezonie rozegrał w Motorze 17 oficjalnych spotkań i strzelił gola.
Mundo Deportivo opisało transfer jako „portento físico” (fizyczny fenomen) dla defensywy Deportivo – w tekście z 7 lipca zaznaczono, że to trzecie tegoroczne wzmocnienie klubu przed powrotem do Primera División po ośmiu latach przerwy, po bramkarzu Leo Románie i holenderskim pomocniku Teunie Gijselharcie.
AS z kolei w materiale Adriána Candala – opublikowanym najpierw jako zapowiedź, a po oficjalnym ogłoszeniu zaktualizowanym już z dopiskiem „Oficial” w tytule – zwrócił uwagę na inny wątek: przyjście Ede oznacza w klubie prawdziwy „overbooking” na środku obrony. Gazeta wymieniła aż pięciu centralnych obrońców rywalizujących teraz o miejsce w składzie – oprócz Polaka są to Dani Barcia, Arnau Comas, Miguel Loureiro i Lucas Noubi, którym miały interesować się kluby Premier League oraz Atlético Madryt.
Jedynym z czterech wielkich tytułów, w którym nie udało się znaleźć osobnego materiału o transferze, pozostaje katalońskie Sport.
Jakubas, czyli kto tu naprawdę negocjuje
To, że transfer Ede zamknął się kwotą rekordową dla Motoru, nie jest przypadkiem. Większość klubów Ekstraklasy sprzedaje swoich najzdolniejszych wychowanków za granicę za kwoty kilkukrotnie niższe, a same negocjacje prowadzą działy sportowe bez dużego zaplecza biznesowego. Motor Lublin ma jednak nietypowego właściciela.
Klubem od 2020 roku zarządza Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków, twórca Grupy Kapitałowej Multico, inwestor giełdowy i człowiek, który w biznesie – od nieruchomości, przez media, po przemysł kolejowy – zbudował fortunę wycenianą przez „Forbesa” na miliardy złotych. Trudno o lepszy przykład na to, że twarde negocjacje transferowe to w Lublinie nie tylko domena skautów, ale i samego prezesa.
Sadyba pamięta pięciolatka z boiska
Zanim Ede trafił do Zagłębia, a potem do Motoru, przez dziewięć lat – od piątego roku życia – grał w sadybiańskiej Delcie. Trenował na obiekcie przy Jeziornej, a jego pierwszą pozycją na boisku był środkowy pomocnik. Z klubem związana jest zresztą cała rodzina: w Delcie grał też młodszy brat Valentine, na zajęcia gimnastyczne uczęszczała siostra Amara, a jednym z trenerów klubu przez lata był ich ojciec, Lucky Ede, który do Polski przyjechał z Nigerii, ożenił się z Polką i został w kraju na stałe.
Mimo zmiany barw klubowych Ede regularnie wraca na boisko przy Jeziornej, gdzie mieści się siedziba Delty – ostatni raz odwiedził klub na początku czerwca ubiegłego roku. Nowinę o transferze do La Liga z dumą skomentował na Facebooku prezes Delty Warszawa, Andrzej Trzeciakowski:
„Duma rozpiera, co za wiadomość! Zaczynał w filii K.S. Delta Warszawa na Górnym Mokotowie, potem reprezentacja rocznika i to z miejsca starszego gdzie grał wiele lat. Dzisiaj ten chłopak po grze w Ekstraklasie ląduje w La Liga! Pamiętajcie to rocznik 2007 do czerwca był jeszcze juniorem. Ważne jest jeszcze to Bright oprócz tego, że jest super piłkarzem jest super facetem” – napisał działacz.
Podobny wpis pojawił się także na oficjalnym profilu klubu z Sadyby:
„Jeszcze wczoraj zaczynał w naszej drużynie z Górnego Mokotowa, później kilka lat w starszym rocznikowo zespole 2006, dziś występy w hiszpańskiej La Liga. Jesteśmy ogromnie dumni, brawo Bright”.
Sadyba czeka na kolejnego Lewandowskiego
Na Sadybie nikt nie kryje, że liczy na powtórkę ze ścieżki kariery najsłynniejszego wychowanka Delty – Roberta Lewandowskiego. Na razie Ede ma za sobą dopiero pierwszy krok w wielkiej piłce: debiut w hiszpańskiej lidze, choć formalnie już przesądzony, wciąż jest kwestią najbliższych miesięcy, a nie dni.
Klub z Jeziornej może jednak już teraz zapisać sobie kolejny sukces na koncie – obok Wiktora Bogacza, który w styczniu 2025 trafił do amerykańskiej MLS i zdążył zagrać przeciwko Lionelowi Messiemu (a wkrótce zagra zapewne przeciwko Robertowi Lewandowskiemu z Chicago Fire), to już drugi w ostatnim czasie wychowanek Delty, który wyjechał grać za granicę. Czy transfer do Deportivo okaże się dla Ede tylko przystankiem w drodze na jeszcze wyższy poziom – tego na razie nikt nie jest w stanie przewidzieć.
Poza dumą, klub z Sadyby zyska na transferze również konkretne pieniądze z tytułu tzw. opłaty solidarnościowej FIFA. Chodzi o rekompensatę dla klubów, które szkoliły zawodnika na wczesnym etapie rozwoju, w przypadku kiedy zawodnik ten zmienia kluby i przechodzi między federacjami w różnych krajach. Jeśli za podstawę przyjąć 6 mln euro kwoty transferu, Delta Warszawa może otrzymać około 45 tys. euro (nieco ponad 190 000 zł). Mechanizm solidarnościowy obejmuje 5% opłaty transferowej, która trafia do klubów szkolących zawodnika między 12. a 23. rokiem życia, a w przypadku sezonów przypadających na wiek 12–15 lat stawka wynosi 0,25% całej kwoty za każdy sezon. W praktyce oznacza to, że jeśli Ede był zarejestrowany w Delcie przez trzy sezony w tym przedziale wiekowym, klub zyskałby właśnie taką sumę.
Warto przy tym podkreślić, że do wyliczenia nie wlicza się okresu wcześniejszego szkolenia, choć właśnie tam zawodnik spędził większą część dzieciństwa i wczesnej kariery. Mechanizm FIFA obejmuje wyłącznie lata od 12. do 23. roku życia, więc w przypadku Ede decydujące są tylko te sezony, w których formalnie należał do Delty w odpowiednim wieku. Jeśli do transferu dołączone zostałyby dodatkowe, rozliczalne bonusy, kwota dla Delty mogłaby wzrosnąć, ale przy samej podstawie 6 mln euro najbardziej prawdopodobna wartość to około 45 tys. euro.
