Dwa tygodnie temu urzędnicy, eksperci i społecznicy spotkali się w stołecznym ratuszu, by ustalić największe zagrożenia dla Jeziorka Czerniakowskiego i zebrać pomysły na ratowanie rezerwatu. Kilka dni później opublikowaliśmy obszerne i szczegółowe sprawozdanie z tego spotkania. I to właśnie ono oburzyło urzędników. W ubiegły piątek urząd dzielnicy Mokotów przesłał nam oświadczenie, w którym zarzucił nam uproszczenia i nierzetelność, i poprosił o zamieszczenie sprostowania – co czynimy poniżej. Pod oświadczeniem urzędu odnosimy się po kolei do wytoczonych nam zarzutów.
W skrócie, Urząd dzielnicy Mokotów ma do nas cztery zarzuty. Po pierwsze, twierdzi, że przedstawiliśmy bilans wodny Jeziorka niepełnie – bo pominęliśmy naturalny dopływ ok. 200 tys. m³ rocznie, skupiając się tylko na ubytkach. Po drugie, że zbagatelizowaliśmy projekt dostarczenia wody z Łuku Siekierkowskiego, który urząd uważa za „realne wzmocnienie” systemu zasilania zbiornika. Po trzecie, że koncepcje związane z wykorzystaniem wezbrań Wisły przedstawiliśmy jako gotowe decyzje inwestycyjne, choć były tylko głosami w otwartej dyskusji. Po czwarte, że budujemy „uproszczone przekazy mogące wywoływać nieuzasadniony alarm społeczny”.
Portal Sadyba24 odrzuca te zarzuty. Dowodzimy, że większość z nich opiera się na niezgodnym z prawdą opisie tego, co padło na spotkaniu w ratuszu. Danych o naturalnym dopływie wody nie pominęliśmy celowo – po prostu nie były one przedstawiane podczas posiedzenia, ani kilkukrotnie wcześniej, kiedy o nie prosiliśmy urzędników; urząd ujawnił je dopiero w oświadczeniu-sprostowaniu. Projekt z Łuku Siekierkowskiego sami uczestnicy spotkania oceniali jako rekompensujący zaledwie 10% ubytku wody. Pomysły dotyczące Wisły przypisywaliśmy ich autorom, nigdzie nie sugerując, że są decyzjami miasta. Co do „alarmu” – dane pomiarowe mówią same za siebie: od kwietnia 2025 do kwietnia 2026 poziom wody w Jeziorku spadł o 50 cm, osiągając historyczne minimum. Jak przedstawiamy na wykresie i wyjaśniamy na końcu artykułu, pomiary wody z ostatniego roku jak i z ostatnich 17 lat wykazują nie tylko historyczne minima, ale też nienaturalny gwałtowny spadek. Ten alarm jest uzasadniony.
Szczegółowe argumenty obu stron prezentujemy poniżej.
Oświadczenie – sprostowanie Urzędu Dzielnicy Mokotów (wersja Facebook)
W odniesieniu do artykułu dotyczącego sytuacji hydrologicznej Jeziorka Czerniakowskiego chcielibyśmy zwrócić uwagę na istotne uproszczenie, które może prowadzić odbiorców do błędnych wniosków co do rzeczywistego stanu zbiornika. Stąd gorąca prośba o sprostowanie.
W trakcie posiedzenia zespołu ds. Jeziorka Czerniakowskiego rzeczywiście przedstawiono informację, że roczne straty wody wynikające z parowania oraz odpływu wynoszą ok. 200 tys. m³. Jednocześnie wskazano, że to tylko część bilansu zbiornika. Jest przecież również naturalny dopływ wód (opad atmosferyczny, spływ powierzchniowy) dostarczający do zbiornika porównywalną ilość wody – również ok. 200 tys. m³ rocznie.
Oznacza to, że bilans hydrologiczny Jeziorka nie został w artykule przedstawiony w pełny sposób. Pominięcie informacji o naturalnym zasilaniu zbiornika sprawia wrażenie, jakoby Jeziorko corocznie „traciło” 200 tys. m³ wody bez żadnej rekompensaty, co nie odpowiada rzeczywistym danym prezentowanym podczas spotkania.
Przywoływana koncepcja dodatkowego zasilania wód opadowych z rejonu Łuku Siekierkowskiego zakłada dostarczenie ok. 20–21 tys. m³ wody rocznie. Jak podkreślano podczas dyskusji, nie jest to rozwiązanie całościowe ani jedyne analizowane działanie, ale realne wzmocnienie istniejącego systemu zasilania zbiornika.
W debacie eksperckiej pojawiały się również różne kierunki dalszych analiz, w tym koncepcje związane z okresowym wykorzystaniem wezbrań Wisły. Należy jednak podkreślić, że były to głosy w ramach otwartej dyskusji ekspertów i społeczników, a nie gotowe decyzje inwestycyjne miasta.
Zależy nam, aby dyskusja o przyszłości Jeziorka Czerniakowskiego opierała się na pełnych danych i rzetelnym przedstawianiu stanowisk wszystkich uczestników spotkania. Skala wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi i ochroną rezerwatu wymaga odpowiedzialnej komunikacji, a nie budowania uproszczonych przekazów mogących wywoływać nieuzasadniony alarm społeczny.
Odpowiedź portalu Sadyba24
Urząd dzielnicy Mokotów zarzuca nam prezentowanie niepełnych danych, „nierzetelne przedstawienie stanowisk wszystkich uczestników spotkania”, oraz „budowanie uproszczonych przekazów mogących wywoływać nieuzasadniony alarm społeczny”. Są to mocne zarzuty, które nie mają pokrycia w rzeczywistości – do tego częściowo zbudowane na nierzetelnych twierdzeniach o tym, co było, a co nie było prezentowane na spotkaniu w ratuszu, którego dotyczy kwestionowany artykuł.
Zobaczmy, jak to wygląda na konkretach. Poniżej odnosimy się do zarzutów urzędu w kolejności, w jakiej pojawiają się w oświadczeniu.
1. Urząd twierdzi, że „bilans hydrologiczny Jeziorka nie został w artykule przedstawiony w pełny sposób” i „nie odpowiada rzeczywistym danym prezentowanym podczas spotkania”.
To nieprawda. Podczas spotkania urzędnicy i eksperci mówili TYLKO o 21 tys. m3 dopływu i o 200 tys. m3 odpływu. Nie przedstawiono ŻADNYCH innych „rzeczywistych danych”. Nie przedstawiono tego, co twierdzi urząd w swoim oświadczeniu: „Jest przecież również naturalny dopływ wód (opad atmosferyczny, spływ powierzchniowy) dostarczający do zbiornika porównywalną ilość wody – również ok. 200 tys. m³ rocznie.” To nowe informacje, które urząd przekazał dopiero w swoim oświadczeniu-sprostowaniu.
NIE jest prawdą, że na spotkaniu w ratuszu „wskazano, że to tylko część bilansu zbiornika”. Nikt nie wskazał i nikt z uczestników w trakcie spotkania nie zaprotestował przeciwko brakującym informacjom o dopływie. Tak wynika z zapisu spotkania słowo po słowie.
Dyskusja dotyczyła jedynie tego, czy 21 tys. m3 wody z Czerniakowa Południowego i Łuku Siekierkowskiego, które mają spłynąć do Jeziorka Czerniakowskiego za pośrednictwem sieci zbiorników retencyjnych, to jest nowa woda, która wcześniej nie spływała do Jeziorka, czy po prostu szybciej dostarczana woda. Eksperci przekonywali, że jest to ta druga opcja – bo woda deszczowa z gleby dziś i woda deszczowa z kanałów w przyszłości pochodzi z tego samego gruntu i z tej samej zlewni.
To prawda, ale. Tu odpowiedź musi być dłuższa. Oczywiście – i tu się zgodzimy z urzędem dzielnicy – dla pełnego obrazu bilansu wody należało podać ilość wody, która paruje i w inny sposób znika ze zbiornika. Tyle że nikt w mieście nie chciał nam tych danych podać. A próbowaliśmy kilkukrotnie i z różnych źródeł.
Po raz pierwszy próbowaliśmy w lipcu 2024 roku, zaraz po odebraniu przez miasto opracowania pt. „Koncepcja zagospodarowania i odprowadzania wód opadowych i roztopowych dla obszaru Łuku Siekierkowskiego, ze szczególnym uwzględnieniem źródeł i sposobu zasilania w wodę akwenu rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie”. Ratusz nie zdecydował się opublikować tego dokumentu na swojej stronie internetowej – nieoficjalnie dlatego, że nie życzył sobie tego wykonawca, obawiając się ujawnienia tajemnic metodologicznych. To właśnie w tym dokumencie miały się znaleźć m.in. wyliczenia, ile wody dostarczyłyby rozpatrywane warianty zasilania Jeziorka Czerniakowskiego wodą z Łuku Siekierkowskiego, a tym samym jaką dziurę mogłyby załatać w bilansie zbiornika.
Na podstawie tych wyliczeń, a więc ilości dostarczanej wody i pełnego bilansu zbiornika, ratusz miał zdecydować, który wariant wybrać do realizacji. Na stronie internetowej zamieścił tylko krótkie streszczenie i dwie ogólne mapki (później jeszcze bardziej uproszczone, sprowadzone do streszczenia i jednego wariantu mapy). W kwestii wody napisał jedynie ogólnikowo: „Wariantem rekomendowanym do realizacji jest Wariant I, który w znacznie większym stopniu niż Wariant II redukuje niedobory wody w Jeziorku Czerniakowskim”. I tyle konkretu.
Niezrażeni de facto utajnieniem „koncepcji” przez ratusz, w lipcu 2024 roku poprosiliśmy go o wyjaśnienia. Chcieliśmy ustalić, jakie ilości wody obiecuje wybrany wariant koncepcji zasilania. Spotkałyśmy się w tym celu z zastępczynią dyrektora biura architektury i planowania przestrzennego, Wandą Stolarską. W autoryzowanej rozmowie opowiedziała szeroko o idei zbiorników, ich rozmieszczeniu, procesie budowy, finansowaniu i współpracy z deweloperami – ale o dokładnych liczbach pokazujących ilość dostarczanej wody prawie nic. Przedstawicielka ratusza zapewniła jedynie: – Układ hydrologiczny ustabilizuje to, co jest teraz, zahamuje wysychanie zbiornika i cofanie się brzegów.
Pytanie o ilość wody spodziewanej z Łuku Siekierkowskiego i jej udział w bilansie zbiornika zadaliśmy ratuszowi ponownie rok później – we wrześniu 2025 roku, na spotkaniu prasowym z dyrektorami biur architektury i ochrony środowiska. Spotkanie z mediami poświęcone było Łukowi Siekierkowskiemu i błękitno-zielonej infrastrukturze, którą miasto zamierza tam budować. Ani w prezentacji, ani w odpowiedziach na pytania dziennikarzy nie padły żadne konkrety o ilości wody, która wpłynie do Jeziorka Czerniakowskiego w wyniku nowej koncepcji zasilania zbiornika.
O te same wyliczenia pytali później społecznicy z Sadyby. Jak się od nich dowiedzieliśmy, usłyszeli od urzędników jedynie zapewnienia, że wybrany system zbiorników retencyjnych to przełomowa metoda i z pewnością pomoże Jeziorku.
Podsumowując ten punkt: chętnie podalibyśmy pełne dane o bilansie wodnym Jeziorka Czerniakowskiego – gdyby ratusz był skłonny się nimi podzielić.
2. Urząd twierdzi, że „jak podkreślano podczas dyskusji, (dostarczenie 20-21 tys. m3 wody rocznie z Łuku Siekierkowskiego) stanowi realne wzmocnienie istniejącego systemu zasilania zbiornika.”
To nieprawda. „Realne” można by odczytać jako „znaczące”. Tymczasem było wręcz przeciwnie – eksperci i urzędnicy obecni na spotkaniu w ratuszu dowodzili, że to rekompensata zaledwie 10% ubytku. Co więcej, wskazywali, że nie jest to wzmocnienie zbiornika, lecz co najwyżej przyspieszenie spływu wody do niego. Stwierdzenie, że „podkreślano podczas dyskusji” coś przeciwnego, jest nieprawdziwe.
3. Urząd podkreśla, że („różne kierunki dalszych analiz, w tym koncepcje związane z okresowym wykorzystaniem wezbrań Wisły”) „były to głosy w ramach otwartej dyskusji ekspertów i społeczników, a nie gotowe decyzje inwestycyjne miasta”.
To prawda, ale. W artykule przedstawiliśmy różne pomysły na dodatkowe zasilenie Jeziorka Czerniakowskiego, ale w żaden sposób nie sugerowaliśmy, że stanowiły „gotowe decyzje inwestycyjne miasta”. W artykule przywoływaliśmy jedynie wątpliwości i reakcje urzędników – co samo w sobie nie równa się żadnej urzędowej decyzji. Decyzja inwestycyjna tej rangi może być zapoczątkowana na spotkaniu z ekspertami, ale jej realizacja wymaga znacznie bardziej złożonego, długotrwałego i otwartego procesu.
Wszystkie pomysły i wyjaśnienia ze spotkania jasno przypisywaliśmy ich autorom. Gdyby z ust urzędnika padło jednoznaczne zdanie, że „tak, zgadzam się, by taką inwestycję zrealizować”, z pewnością znalazłoby się w artykule. Nie padło.
Warto przy okazji doprecyzować: przedstawione pomysły nie pochodziły wyłącznie od społeczników i ekspertów, jak sugeruje urząd, lecz także od urzędników – co akurat należy ocenić bardzo pozytywnie.
4. Urząd twierdzi, że „nie przedstawiamy rzetelnie stanowisk wszystkich uczestników spotkania”
To nieprawda. Wszyscy uczestnicy spotkania, którzy zgłosili merytorycznie ważne wnioski lub reakcje, zostali uwzględnieni w artykule. Przedstawiliśmy głosy: Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, Biura Ochrony Środowiska, Wydziału Ochrony Środowiska na Mokotowie, Zarządu Zieleni Warszawy, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Uniwersytetu Warszawskiego, Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba, Fundacji Zielona Mrówka i Fundacji Żywe Stegny – łącznie 10 stron dyskusji. Życzylibyśmy sobie, żeby wszystkie artykuły prasowe sięgały po tak szerokie spektrum źródeł.
5. Urząd zarzuca nam, że budujemy „uproszczone przekazy mogące wywoływać nieuzasadniony alarm społeczny”.
To nieprawda. Zacytowanie kilkunastu osób z różnych organizacji trudno nazwać uproszczonym przekazem. Nasz artykuł, który tak wzburzył dzielnicę Mokotów, jest trzykrotnie dłuższy (15 700 znaków) niż przeciętny tekst informacyjny na największych polskich portalach (4–7 tys. znaków). Relacjonujemy wszystkie ważne wypowiedzi właśnie dlatego, że jesteśmy przekonani, że żaden inny tytuł prasowy ani telewizyjny nie poświęci tyle uwagi lokalnemu tematowi z Sadyby co my. Co prawda temat Jeziorka Czerniakowskiego – największego zbiornika wodnego w Warszawie – jest ważny dla całej stolicy. Ale mimo to nigdzie poza nami nie jest prezentowany równie szeroko i drobiazgowo.
Trudno też zgodzić się ze stwierdzeniem, że alarm społeczny jest nieuzasadniony. Byłby, gdyby parowanie w Jeziorku Czerniakowskim było faktycznie porównywalne z opadami – również ok. 200 tys. m³ rocznie – jak twierdzi urząd dzielnicy. Jeśli tak jest, prosimy o udostępnienie danych z tego samego źródła: i dla parowania, i dla opadów. Trudno nam uwierzyć, by bilans zbiornika był zrównoważony – w uproszczeniu: by było tyle samo opadów co parowania – skoro dziś mamy do czynienia z tak gwałtownym ubytkiem wody.
Ubytek jest tymczasem katastrofalny i alarmujący. Z pomiarów prowadzonych na Jeziorku Czerniakowskim, dostępnych m.in. na stronie jeziorko-czerniakowskie.pl oraz na profilu Facebooka „O Jeziorku naukowo”, wynika, że tylko od kwietnia 2025 do kwietnia 2026 poziom wody obniżył się o 50 cm. To najniższy poziom w kilkunastoletniej historii pomiarów. Nikt o tym głośno nie mówi – ale dane są dostępne. Pokazujemy je na wykresie ilustrującym ten artykuł.
***
Wykres: O ile obniżył się poziom wody w Jeziorku Czerniakowskim?
Główny wykres na niebieskim tle pokazuje poziom wody w Jeziorku Czerniakowskim w ciągu ostatniego roku - od połowy marca 2025 do połowy maja 2026. Dane te pochodzą z pomiarów prowadzonych przez spółkę Softwarely, która współpracuje z Zarządem Zieleni i SGGW. Dane są pokazywane na bieżąco w serwisie jeziorko-czerniakowskie.pl.
Na wykresie zaznaczyliśmy trzy daty: po lewej - 15 marca 2025. To najwyższy stan wody w zbiorniku w ostatnim roku: 81,9 cm. W środku - 17 lipca 2025. To moment, od którego zaczął się gwałtowny spadek. Zanotowano wtedy 68,4 cm. Po prawej – 14 maja 2026. Stan wody: 30.09 cm (wczoraj, 31 maja 2026 to już tylko 26,1 cm). Jak widać, w ciągu roku – a precyzyjniej 14 miesięcy - poziom wody obniżył się o 50 cm. I dalej się obniża.
Eksperci nie lubią, kiedy ocenia się tendencję na podstawie tylko jednego roku. Twierdzą, że zmiany stosunków wodnych widać dopiero w skali wielu lat. Dlatego w górnym prawym rogu zamieściliśmy również wykres pokazujący 17 lat pomiarów. To dane pochodzące z badań, które prowadzi tzw. zespół jeziorkowy, złożony z pracowników Instytutu Inżynierii Środowiska SGGW, Centre for Climate Research SGGW, Zakładu Hydrobiologii UW i Zakładu Hydrobiologii UAM. Wyniki ich badań można śledzić na profilu „Naukowo o Jeziorku” na Facebooku.
Na tym mniejszym wykresie na białym tle widać najniższe stany wody w danym roku – od 2009 do 2025. Tym razem pomiary są dokonywane względem punktu referencyjnego, tzw. punktu zero, danego czujnika. I tak na początku, w 2009 roku najniższy stan Jeziorka wynosił 81,3 metrów nad poziomem morza. Po różnych górkach i dołkach, po bardziej suchych i bardziej deszczowych latach, spadek się pogłębił. Na tyle że w 2025 roku najniższy stan wody w roku wyniósł 80,4 m. n.p.m.
W ciągu 17 lat najniższy stan wody obniżył się zatem o blisko metr. Jak to tłumaczyli eksperci na profilu Naukowo o Jeziorku? „Wczoraj (3 października) stan wody osiągnął zaledwie 80,43 m n.p.m., tj. był o 4 cm niższy niż najniższy stan, jaki do tej pory odnotowaliśmy (80,47 m n.p.m. w grudniu roku hydrologicznego 2020). Czyli innymi słowy, w okresie ostatnich (prawie) 17 lat hydrologicznych (bo tyle czasu prowadzimy nasze obserwacje), tak źle jeszcze nie było.”
