Budynek dawnej przychodni lekarskiej przy Morszyńskiej 33 na willowej Sadybie właśnie zmienia właściciela. Dotychczasowy właściciel, SZPZLO Warszawa-Mokotów, czyli publiczna instytucja zarządzająca przychodniami NFZ na Mokotowie, oddaje go urzędowi dzielnicy Mokotów. Przeniesienia własności nastąpi w drodze rozporządzenia prezydenta miasta za kilka dni, dokładnie 30 stycznia 2026 roku. Potem piętrowa willa z poddaszem ma trafić pod zarząd mokotowskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami (ZGN).
Zmiana wydaje się formalnością, ale nią nie jest. Poprzedni właściciel budynku w listopadzie ubiegłego roku trwale wygasił bowiem działalność przychodni. A nowy nie ma pomysłu na szybkie przywrócenie tego miejsca do życia. Wszystkiemu winny jest zły stan techniczny budynku, który zagraża bezpieczeństwu jego użytkowników. Póki co ani poprzedni właściciel (SZPZLO Warszawa-Mokotów), ani nowy właściciel (dzielnica Mokotów) nie mieli i nie mają w planach remontu willi.
Może naprawi nowy najemca?
Jak w grudniu ubiegłego roku poinformował nas rzecznik dzielnicy Mokotów, Tomasz Keller, władze Mokotowa w pierwszej kolejności będą próbować wynająć lokal na usługi medyczne, a „w przypadku braku zainteresowania, w kolejnych postępowaniach na inne działalności”. Rzecznik zaznacza, że w takich przypadkach "remont prawie zawsze leży po stronie przyszłego najemcy".
Miasto przyznaje, że wielokrotnie sparzyło się na takim podejściu
Do czego może doprowadzić takie podejście, widać najlepiej na przykładzie legendarnej kawiarni Nowy Świat na rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej. Od pięciu lat stoi ona pusta właśnie ze względu na zbyt wysokie koszty remontu, przerzucane przez miasto na najemców. Jeden z podmiotów, który wygrał przetarg na prowadzenie tego miejsca, a następnie zrezygnował po odkryciu skali potrzebnego remontu, oszacował te koszty na co najmniej 5 mln zł. W rozmowie z Gazetą Stołeczną wiceprezydentka Warszawy, Renata Kaznowska przyznała kilka tygodni temu:
"Nieudane konkursy dotyczące kawiarni Nowy Świat jasno pokazują, że ten remont jest zbyt kosztowny i skomplikowany, żeby obarczać nim najemcę. Lokal jest w gestii ZGN Śródmieście, ale wspólnie pracujemy nad tym, żeby zrobić najpierw remont" - powiedziała.
Nieznany koszt
Oficjalnie nikt nie podał dotąd wielkości koniecznych inwestycji w budynek przychodni przy Morszyńskiej. Mówi się, że na naprawę obiektu trzeba wyłożyć kilka milionów złotych. Alicja Dąbrowska, dyrektorka Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Mokotów (SZPZLO), pod którego pieczą znajdowała się dotąd placówka, określiła skalę potrzebnych zmian w kategoriach remontu generalnego. Co się na to składa? W październiku w rozmowie z portalem Sadyba24 tłumaczyła: - To jest budynek stary, od dawna nierementowany. Do wymiany pójdzie m.in. instalacja elektryczna i hydrauliczna. Dodatkowo mamy obecnie awarię pieca centralnego – nie da się go wymienić na nowy – wyjaśniała.
Spytaliśmy nowego właściciela budynku, czy wie, ile trzeba będzie wydać na generalny remont. Rzecznik dzielnicy Mokotów, Tomasz Keller, dał do zrozumienia, że jest za wcześnie na ustalenie dokładnej kwoty. „Stan techniczny będzie oceniany po przekazaniu tej nieruchomości do ZGN-u” – podał.
Kolejny pustostan na zabytkowym osiedlu?
Dopiero po tej ocenie zapadną decyzje dotyczące ewentualnego remontu. Podejście dzielnicy do tej sprawy nie wróży jednak szybkiego zapełnienia pustostanu. A długotrwały brak ogrzewania murów w siarczyste mrozy może dodatkowo pogorszyć i tak już zły stan techniczny budynku i podnieść koszt napraw.
W znalezieniu najemcy, który zgodziłby się sam przeprowadzić remont, tak jak chce dzielnica, nie pomaga funkcja działki, na której stoi budynek. W planie miejscowym Miasta Ogrodu Sadyba określono ją wąsko jako usługi zdrowia lub usługi kultury. Najemcą może być zatem prywatny ośrodek zdrowia, albo publiczna jednostka kultury, taka jak dom kultury, biblioteka, czy muzeum. Dodatkowo budynek jest wpisany do gminnej ewidencji zabytków i nie daje szans na rozbudowę.
