O zdarzeniu poinformowała nas czytelniczka portalu Sadyba24. W niedzielę, 23 sierpnia, kilka minut po szóstej rano, wyprowadzała psa na terenie za fortem czerniakowskim przy Powsińskiej, gdy natknęła się na rodzinę dzików z małymi. Zwierzęta, mimo że nikt ich nie sprowokował, ruszyły w pogoń najpierw za psem, a potem za kobietą. Obu udało się uciec bez szwanku, ale – jak podkreśla mieszkanka – było nerwowo. To pierwszy zgłoszony atak na Sadybie, choć problem stad dzików na tym warszawskim osiedlu narasta od 2023 roku, a w skali całego miasta liczba zgłoszeń rośnie z roku na rok.
„Biegły za nami”
Zgłoszenie do redakcji Sadyby24 wysłała czytelniczka podpisująca się jako Ania (nazwisko do wiadomości redakcji). „Dziś (niedziela) około 6:10 byłam z moim psem na wysepce za Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej. Na wyspie była rodzina dzików z małymi dzikami. Pogoniły nas, niesprowokowane” – relacjonuje. Jak zaznacza, jej pies nie szczekał, nie gonił zwierząt ani ich nie zaczepiał – wystarczyła sama obecność ludzi na ograniczonym terenie, na którym przebywały warchlaki.
„Pierwsze co zobaczyłam to średniej wielkości dorosłego dzika biegnącego za moim psem. Potem biegły na mnie” – opisuje kobieta. Podkreśla, że miała już w tym roku kilka spotkań z dzikami na Sadybie i za każdym razem wystarczyło po prostu odejść. Tym razem było inaczej – zwierzęta biegły za nią i psem, a teren, na którym doszło do zdarzenia, ma tylko jedną drogę ucieczki, nie licząc przeprawy przez fosę, czego – jak przyznaje – była bliska.
„Udało nam się uciec, nikomu nic się nie stało, ale było nerwowo” – podsumowuje pani Anna.
Coraz więcej ataków w mieście
Zdarzenie na Sadybie nie jest odosobnione. W ostatnich latach w Warszawie przybywa udokumentowanych przypadków, w których dziki nie tylko pojawiały się w pobliżu ludzi, ale realnie atakowały – ludzi i psy.
11 maja 2025 roku na Gocławku, przy ulicy Łysogórskiej, locha z młodymi zaatakowała spacerującą z psami 22-letnią kobietę. Dzik podbiegł od tyłu, przewrócił ją, a gdy próbowała wstać, kontynuował atak. Poszkodowana trafiła do szpitala z ogólnymi potłuczeniami, a interweniujące Lasy Miejskie Warszawa uśpiły później lochę wraz z młodymi. Sprawę opisywały m.in. TVN Warszawa, Onet, WP i Fakt.
Problem nie ominął też 2026 roku. 6 kwietnia na Bemowie, w okolicach Fortu Bema przy ulicy Obrońców Tobruku, dzik zaatakował mężczyznę i ugryzł go w łydkę, powodując głęboką ranę – poszkodowany trafił do Szpitala Wolskiego. Zdarzenie potwierdziły Lasy Miejskie. W kwietniu 2026 reporterzy programu TVN „Uwaga!” dotarli do mieszkanki Warszawy, którą podczas spaceru z psami na smyczy zaatakował dzik ważący, według jej relacji, 80–90 kilogramów. Zwierzę uderzyło i zraniło kłem jednego z psów – przypadek pokazał, że zagrożenie dotyczy nie tylko pieszych, ale też zwierząt prowadzonych na smyczy.
18 lipca 2026 doszło do kolejnego ataku – tym razem w Wawrze, przy ulicy Jabłecznej. Mężczyzna wynoszący śmieci natknął się przy śmietniku na dzika, który go ugryzł. Poszkodowany trafił do szpitala, a zwierzę – uznane przez służby za zagrożenie dla mieszkańców – zostało uśpione.
Te pojedyncze historie korespondują z oficjalnymi danymi warszawskiego ratusza. Lasy Miejskie Warszawa odnotowały w 2024 roku 59 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi i 13 ataków na psy. Rok później liczby te wzrosły odpowiednio do 121 i 29 – to oznacza ponad dwukrotny wzrost zgłoszeń o atakach na ludzi i ponad dwukrotny wzrost dotyczący psów w ciągu roku.
Skala problemu: od pojedynczych zgłoszeń do tysięcy interwencji
Na Sadybie problem stad dzików w głębi osiedla, na terenach zabudowanych, zaczął być widoczny w 2023 roku. Już wtedy mieszkańcy pokazywali zwierzęta – w tym lochy z warchlakami – na ulicach Zielonej i Okrężnej, a zgłoszenia ze zdjęciami regularnie pojawiały się na osiedlowej grupie na Facebooku. Kolejne doniesienia napływały w 2024 i 2025 roku, a ten ostatni był zdecydowanie bardziej alarmujący – 23 października 2025 roku Sadyba24 zamieściła wideo pokazujące stado liczące ponad 40 dzików na ulicy Okrężnej i Powsińskiej, a mieszkańcy zaczynali otwarcie mówić o strachu. Zwierzęta przestały trzymać się obrzeży i pojawiały się w obrębie samego osiedla. Mimo że ich obecność stała się na Sadybie niemal normą, do tej pory nie atakowały ludzi. Aż do teraz.
W skali całego miasta wzrost liczby zgłoszeń jest jeszcze bardziej wyraźny. Według danych Lasów Miejskich Warszawa, przywoływanych przez ratusz, ich liczba rosła nieprzerwanie od 2020 do 2025 roku: z 423 w 2020 roku, przez 707 w 2021 roku, do 2497 w 2022 roku. Od tego momentu wzrost przyspieszył lawinowo – w 2023 roku zgłoszono już 4713 przypadków obecności dzików, w 2024 roku – 5128, a w 2025 roku aż 8804. Oznacza to ponad dwudziestokrotny wzrost w ciągu pięciu lat.
Warto rozróżnić dwie liczby, które łatwo ze sobą pomylić. 8804 to liczba zgłoszeń od mieszkańców w 2025 roku, a nie liczba różnych zwierząt – to samo stado lub te same osobniki mogły być zgłaszane wielokrotnie. Tymczasem szacowana liczebność populacji dzików w Warszawie, wyliczona pierwszą kompleksową inwentaryzacją metodą teledetekcyjną przeprowadzoną w 2025 roku, wyniosła około 3031 zwierząt. W 2026 roku badanie powtórzono, by można było porównywać liczebność populacji rok do roku, ale wyników drugiej inwentaryzacji jeszcze nie opublikowano.
Miasto reaguje na rosnącą populację również działaniami redukcyjnymi. Od 1 stycznia do 14 kwietnia 2026 roku przeprowadzono 1546 interwencji dotyczących dzików, z czego w 37 przypadkach zastosowano odłów z uśmierceniem, a łącznie zredukowano 124 zwierzęta. To wciąż niewielki odsetek szacowanej populacji miasta. W szerszej perspektywie, jak wynika z odpowiedzi warszawskiego ratusza na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich, od 2022 roku prezydent Warszawy wydał już sześć decyzji zezwalających na odstrzał redukcyjny lub odłów z uśmierceniem, na mocy których uśmiercono łącznie 1550 dzików. Obecnie obowiązująca decyzja, wydana 20 marca 2026 roku, dopuszcza odłów z uśmierceniem do 400 dzików – z terminem do 31 marca 2027 roku – oraz odstrzał redukcyjny do 100 zwierząt do końca 2026 roku.
