Dopiero co wczoraj o północy zakończyło się głosowanie w obecnej edycji budżetu obywatelskiego w Warszawie. A już dziś, dzień później, stołeczny ratusz zaprasza na spotkanie poświęcone temu, jak ma wyglądać kolejna edycja.
Ratusz przygotował pakiet zmian. Są wśród nich m.in. nowy podział pieniędzy między projekty lokalne, dzielnicowe i miejskie, zmienione zasady oceniania wniosków, a do tego przesunięcie granic obszarów lokalnych na Mokotowie i Ursynowie. O tych i innych zmianach urzędnicy chcą porozmawiać z mieszkańcami Mokotowa na spotkaniu konsultacyjnym, które odbędzie się we wtorek 16 czerwca, w godzinach 18.00–20.00. Tym razem nie w ratuszu przy Rakowieckiej czy w domu kultury Kadr, a w tzw. WOPR-ówce nad Jeziorkiem Czerniakowskim, przy ul. Jeziornej 4.
Miejsce, które Sadyba zawsze uważała za swoje
Jeziorko Czerniakowskie to jeden z tych zakątków Warszawy, gdzie historia i administracja od dawna idą różnymi torami. Jeszcze przed wojną zbiornik i jego okolice były naturalnym miejscem odpoczynku i rekreacji dla mieszkańców najbliższych osiedli – a Sadyba od początku swojego istnienia traktowała Jeziorko jako nieodłączną część własnej przestrzeni. Niby to tylko plaża, drewniany pomost i ścieżki wśród trzcin, ale dla kolejnych pokoleń sadybian to po prostu „swoje" podwórko, z którym wiąże ich coś więcej niż linia na mapie.
Tyle że formalny podział Mokotowa na obszary lokalne w budżecie obywatelskim tej tradycji nie uwzględnia. W obowiązującym układzie Jeziorko Czerniakowskie należy do Obszaru 8: Siekierki, Augustówka – mimo że to właśnie zachodni brzeg, od strony Sadyby i Czerniakowa, jest tym, który mieszkańcy odwiedzają najczęściej: stąd najłatwiej dojść na plażę, tu stoi WOPR-ówka, tu odbywają się lokalne wydarzenia.
Powrót do starego sąsiedztwa
Właśnie to ma się zmienić. W pakiecie konsultacyjnym „Jakie zmiany w budżecie obywatelskim?" urzędnicy proponują wyłączenie Jeziorka Czerniakowskiego z Obszaru 8 i przesunięcie go do Obszaru 7: Czerniaków, Sadyba. To nie jest próba odebrania komuś jeziorka czy podzielenia mieszkańców na nowo – raczej dopisanie do administracyjnej mapy tego, co dla Sadyby było oczywiste od dawna: że to miejsce naturalnie należy do jej codziennej przestrzeni, a nie do osiedli oddalonych o kilometr czy dwa.
Brzmi to jak techniczna korekta na mapie, ale w logice budżetu obywatelskiego to różnica zasadnicza. Każdy obszar lokalny ma własną pulę pieniędzy i własną listę projektów poddawanych pod głosowanie. Przesunięcie granicy o kilkaset metrów może oznaczać, że pomysł na ławki, oświetlenie czy ścieżkę edukacyjną nad Jeziorkiem trafi do zupełnie innego „koszyka" – i będzie konkurował z innym zestawem propozycji niż dotychczas.
Podobna, choć z innych powodów, operacja czeka Ursynów. Tam dotąd funkcjonowały trzy obszary lokalne, a po zmianach mają zostać dwa – część osiedli, w tym Stary Służew i Ursynów Północny, zostanie przypisana do innego obszaru niż dziś. Im mniej rozdrobniony podział, tym – jak przekonują urzędnicy – większe i bardziej realne pule na pojedyncze osiedla.
Więcej na „swoje", mniej na ogólnomiejskie
Zmiana granic to jednak tylko część pakietu. Drugi, prawdopodobnie ważniejszy element to przesunięcie pieniędzy między poziomami budżetu. Dotąd projekty miejskie, czyli realizowane w całej Warszawie, dostawały ok. 20 proc. całej puli budżetu obywatelskiego, dzielnicowe – ok. 30 proc., a lokalne – ok. 50 proc. W propozycji na 14. edycję układ ten miałby wyglądać inaczej: 10 proc. na poziom miejski, wciąż ok. 30 proc. na dzielnicowy i aż 60 proc. na lokalny.
Dla mieszkańców oznacza to realnie wyższe limity dla projektów składanych „pod blokiem" – nowych nasadzeń, doposażenia skweru czy remontu chodnika. Idea jest jasna: bliżej domu, mniej spektakli na skalę całego miasta, więcej drobnych, ale odczuwalnych inwestycji w sąsiedztwie.
Mniej formularzy, ale i mniej drugich szans
W pakiecie jest też garść zmian czysto proceduralnych, które przeciętny mieszkaniec zauważy najpewniej tylko wtedy, gdy sam zechce coś zgłosić. Z formularza zniknie obowiązek opisywania zasad naboru czy zapisów na zajęcia – tym zajmie się urząd, już po ocenie projektu. Autorzy będą mieć więcej czasu na odpowiedź na uwagi urzędników (siedem dni zamiast pięciu) i będą informowani o przebiegu oceny niezależnie od jej wyniku, a treść odwołań – dotąd niepublikowana – ma się znaleźć na stronie konsultacji. Drobnej korekcie ulegnie też kalendarz: terminy wypadające w weekend przesuną się na najbliższy dzień roboczy, a długość poszczególnych etapów lekko się zmieni.
Jest i druga strona medalu, bardziej rygorystyczna. Jeśli w zgłoszeniu zabraknie kluczowych elementów – krótkiego opisu, pełnego opisu, listy poparcia czy danych kontaktowych – projekt od razu otrzyma negatywną ocenę formalną, bez szansy na uzupełnienie, jak bywało dotychczas. Sama ocena merytoryczna zostanie podzielona na trzy etapy – wstępny, szczegółowy i kosztowy – a w jej trakcie nie będzie już można tak swobodnie przebudowywać projektu, bo zmiany nie będą mogły w istotnym stopniu zmieniać jego zakresu. Zmieni się też reguła na wypadek konfliktu: gdy w tym samym miejscu wygrają projekty z różnych poziomów, których nie da się zrealizować razem, o wyborze nie zadecyduje już hierarchia – lokalny przed dzielnicowym, dzielnicowy przed miejskim – a liczba zdobytych głosów, a przy remisie losowanie.
To wciąż tylko szkic
Wtorkowe spotkanie to jedno z kilku w całym mieście – konsultacje „Jakie zmiany w budżecie obywatelskim?" potrwają do 30 czerwca, a swoje uwagi można zgłaszać online, przez formularz na stronie konsultacje.um.warszawa.pl, albo podczas dyżuru telefonicznego. Kolejne okazje do rozmowy to spotkanie ogólnomiejskie 23 czerwca w warszawskim pawilonie architektury ZODIAK oraz spotkanie online 25 czerwca.
Żadna z proponowanych zmian – ani nowe granice obszarów, ani nowy podział pieniędzy, ani zmienione zasady oceny projektów – nie jest jeszcze ostateczna. To, co zobaczą uczestnicy spotkania w WOPR-ówce, to projekt regulaminu na kolejną edycję, a nie gotowa decyzja. Ale jeśli propozycje wejdą w życie, to właśnie od takich spotkań – nad jeziorem, w budynku, który sam jest pamiątką po poprzednich edycjach budżetu obywatelskiego – zacznie się kolejny rozdział tego, jak Warszawa wydaje swoje „obywatelskie" pieniądze.
