Latem ubiegłego roku mokotowska radna Zofia Jaworowska wystąpiła do burmistrza Mokotowa Rafała Miastowskiego o pomoc we wpisie willi przy Buskiej 9 na starej Sadybie do rejestru zabytków. Opisała ją jako „fantastyczny przykład warszawskiej architektury modernistycznej" - przedwojenną budowlę z 1936 roku, stojącą na rogu z ulicą Nałęczowską, w całości zachowaną w oryginalnym kształcie i wyłożoną charakterystycznymi płytkami klinkierowymi. Zdaniem radnej willa „zasługuje na pełną ochronę konserwatorską jako budynek o szczególnej wartości historycznej i architektonicznej" i choć figuruje w Gminnej Ewidencji Zabytków, sam ten wpis jej nie wystarczy.
Zofia Jaworowska poprosiła dzielnicę wprost: o wsparcie w staraniach o wpisanie willi do rejestru zabytków. Urząd obiecał, że „zagadnienie to skonsultuje z Biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków". Sprawa ciągnęła się miesiącami, więc wiosną tego roku radna zapytała ponownie. Tym razem dzielnica odpowiedziała. Jednoznacznie.
„Obiekt jest już objęty daleko idącą ochroną"
Wiceburmistrz Mokotowa Piotr Sławiński napisał wprost: „obecnie budynek przy ul. Buskiej 9 jest już objęty daleko idącą ochroną".
Budynek figuruje w gminnej ewidencji zabytków. To niższy status niż wpis do rejestru zabytków, ale plan miejscowy dla Miasta Ogrodu Sadyba nakłada na właścicieli rozbudowaną listę zakazów. Według słów Piotra Sławińskiego, plan miejscowy „zakazuje zmian charakterystycznych cech budynku, rozbudowy poza wyznaczone obowiązujące linie zabudowy, docieplenia i zmian na elewacji, kształtu i wielkości otworów okiennych i drzwiowych, zachowania materiału elewacji z żółtej okładziny ceramicznej oraz zakazuje rozbudowy i zabudowy tarasu".
Wiceburmistrz wyliczył też, że plan zakazuje zmian cech architektonicznych „charakterystycznych dla okresu jego powstania takich jak: bryła, oryginalny kąt nachylenia połaci dachowej i materiał pokrycia dachu, balkony i balustrady, stolarka, materiały elewacyjne podziału elewacji, detale architektoniczne i elementy elewacji takie jak boniowanie, gzymsy, cokoły, obramienia okien, okładziny elewacyjne". Jak podsumował przedstawiciel dzielnicy, linie zabudowy pokrywające się z obrysem budynku „w praktyce wykluczają możliwość jego rozbudowy".
Urząd odwołał się też do przepisów: zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków z 2003 r., wpisanie do rejestru należy do kompetencji Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Dzielnica nie ma tu formalnych uprawnień, ale - co równie istotne - nie zapowiedziała żadnych kroków, by taki wniosek zainicjować lub poprzeć.
Dodatkowym czynnikiem komplikującym sytuację są roszczenia zwrotowe i odszkodowawcze wobec działki przy ul. Buskiej 9, które - jak zaznaczył wiceburmistrz Sławiński - „istotnie ograniczają możliwość podejmowania szerszych działań inwestycyjnych i remontowych wykraczających poza nakłady konieczne".
„Warto powalczyć"
Z taką oceną nie zgadza się Józek Dutkiewicz, lokalny dokumentalista z Sadyby i inicjator starań o wyższy status ochronny willi. - Uważam, że warto powalczyć o wpisanie willi do rejestru zabytków, bo to architektura wysokiej klasy, która wyróżnia się na tle okolicy - mówi. Jego zdaniem kluczowa jest kwestia finansowania: - Status indywidualnego zabytku pozwala sięgnąć po fundusze remontowe, dostępne tylko dla obiektów wyższego rzędu, a nie dla obiektów w Gminnej Ewidencji Zabytków (GEZ). Obiekty wpisane do GEZ mogą być rewitalizowane w zasadzie tylko ze środków miasta Warszawy, a nawet tam muszą rywalizować z obiektami uznanymi za zabytki - dodaje.
Józek Dutkiewicz wskazuje też, że zagrożenia dla budynku nie są czysto teoretyczne. Status rejestru być może powstrzymałby już dokonaną ingerencję w elewację - oryginalny klinkier wymieniono na nowy, lecz o innym odcieniu, co zdecydowanie zmienia wyraz architektoniczny obiektu. Zdaniem dokumentalisty, przekształcenia cennej willi już zachodzą, tyle że niepostrzeżenie.
Jedna z 234, ale wyjątkowa
Stara Sadyba to jeden z lepiej zachowanych przedwojennych zespołów mieszkaniowych w Polsce. Plan miejscowy dla obszaru Miasto-Ogród Sadyba obejmuje ochroną 234 domy jednorodzinne wpisane do gminnej ewidencji zabytków - choć w ostatnim czasie jeden z nich, przy ul. Jodłowej 11, wywalczył wykreślenie z ewidencji na drodze sądowej. Tymczasem do rejestru zabytków na starej Sadybie wpisane są zaledwie dwa obiekty indywidualne: dom przy ul. Jodłowej 18 i willa przy ul. Godebskiego 14.
Gdyby willa przy Buskiej 9 dołączyła do tego grona, stałaby się zaledwie trzecim zabytkiem z indywidualnym wpisem w tej okolicy.
Czyje dzieło? Spór o autorstwo
O ile wartości architektonicznej nikt nie podważa, to willa przy Buskiej budzi kontrowersje co do autorstwa. Przez wiele lat przypisywano ją Romualdowi Guttowi - jednemu z najważniejszych polskich architektów modernizmu dwudziestolecia międzywojennego, twórcy m.in. gmachu Głównego Urzędu Statystycznego przy al. Niepodległości. Autorstwo potwierdził nawet szanowany katalog-atlas „Architektura w Warszawie" dr hab. Marty Leśniakowskiej z 2000 roku.
Tę powszechnie przyjętą tezę podważyli niezależnie od siebie dwaj badacze. Jako pierwszy trop wskazał Tomasz Lachowski - architekt i varsavianista - który już w 2015 r. zwrócił uwagę, że w wykazie zatwierdzonych projektów z 1936 r. przy adresie Buska 9 widnieje inne nazwisko niż Gutt. Do tych samych wniosków, opierając się na szerszej dokumentacji archiwalnej, doszedł niezależnie Grzegorz Mika - autor publikacji o modernizmie i strony „Warszawski Modernizm 1905–1939" - wspólnie z Joanną Koszewską w atlasie „MOK PD. Ilustrowany atlas architektury południowego Mokotowa". Na podstawie wykazu zatwierdzonych projektów z 1936 r., spisu właścicieli nieruchomości z 1939 r. oraz teczki posesji z Archiwum Państwowego m.st. Warszawy Mika i Koszewska ustalili, że dom przy Buskiej 9 zaprojektował Henryk Oderfeld, a nieistniejący już garaż dostawiony w 1938 r. - Ludwik Tokar.
Obaj architekci - Oderfeld i Tokar - są dziś praktycznie zapomniani, choć Grzegorz Mika przekonuje, że niesłusznie. Oderfeld w połowie lat 20. należał do wąskiej grupy pionierów funkcjonalizmu architektonicznego w Polsce, obok takich postaci jak Bohdan Lachert, Józef Szanajca czy Szymon Syrkus. Jak tłumaczy badacz modernizmu, mylne przypisanie autorstwa Guttowi mogło wynikać z popularności żółtego klinkieru i stylu funkcjonalistycznego, które były po prostu modne w latach 30. - a Gutt rzeczywiście ich używał. Tymczasem w spuściźnie po Guttcie przechowywanej w Muzeum Architektury we Wrocławiu nie ma żadnego odniesienia do willi przy Buskiej.
Szczegółami swojego odkrycia Grzegorz Mika podzielił się z portalem Sadyba24 w relacji wideo (link do wideo).
Wsparcie od społeczników
Niezależnie od rozstrzygnięcia sporu o autorstwo, architektoniczne walory willi nie budzą wątpliwości. Pytanie, czy ochrona w ramach gminnej ewidencji zabytków wystarczy, by zachować ją w nienaruszonym stanie na kolejne dekady. Lokalni społecznicy nie są o tym przekonani.
Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto Ogród Sadyba, które doprowadziło do wpisania do rejestru zabytków willi przy Godebskiego 14, zapowiada, że zajmie się sprawą zwiększenia prawnej ochrony dla modernistycznej ikony z Buskiej. - Osobiście uważam, że taka zmiana pomogłaby faktycznie a nie tylko formalnie ochronić ten budynek przed zniszczeniem. Wpis do gminnej ewidencji zabytków co najwyżej wskazuje, że dany obiekt jest wartościowy, ale to wpis do rejestru zabytków daje praktyczne narzędzia do tego, by taki obiekt uratować, jeśli nie będzie utrzymywany w dobrym stanie. Dlatego będę popierał pomysł, by nasze Towarzystwo wystąpiło do mazowieckiego konserwatora zabytków z wnioskiem o zmianę statusu willi - zapowiada Jerzy Piasecki, dotychczasowy prezes organizacji.
