Przez rok - od 1 września 2023 do 31 sierpnia 2024 - dwaj badacze z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków przemierzali mokotowski rezerwat w deszczu, mrozie i o świcie, notując każde ćwierkanie i każdą sylwetkę nad wodą. Efektem jest pierwszy w historii kompleksowy raport o ptakach Jeziorka Czerniakowskiego, zamówiony przez Zarząd Zieleni Warszawy. Liczba gatunków, jaką udało się odnotować na zaledwie 55 hektarach w gęstej tkance miejskiej, może zaskoczyć: 111 gatunków na samym terenie badań, do tego kilkadziesiąt kolejnych stwierdzonych podczas przelotów nad rezerwatem. Dla porównania - Ogród Saski, jeden z najsłynniejszych parków stolicy, może się pochwalić 45 gatunkami.
Starorzecze z miejską metryką
Jeziorko Czerniakowskie to nie jest zwykły staw w parku. To starorzecze Wisły - wydłużony, meandrujący zbiornik rozciągający się na osi północ-południe przez półtora kilometra, miejscami szeroki na sto dwadzieścia metrów, otoczony rozległymi szuwarami, zaroślami nadwodnymi i zadrzewieniami, które wyrosły tu same, w wyniku naturalnego zarastania dawnych terenów rolniczych i porzuconych ogródków działkowych. Rezerwat przyrody powołano tu w 1987 roku. Formalnie teren jest chroniony, ale w praktyce wygląda to różnie: zachodnim brzegiem spacerują z psami mieszkańcy pobliskich osiedli, przy południowym krańcu jest kąpielisko, a przez środek jeziora przebiega wiadukt ulicy Gołkowskiej.
Niby rezerwat, ale z plażą i ruchem samochodowym nad głową. To właśnie sprawia, że Jeziorko jest miejscem osobliwym - dzikim i miejskim zarazem, niedookreślonym przyrodniczo, a przez to wyjątkowo cennym.
Trzydzieści kontroli i spływ kajakiem
Badacze - Patryk Rowiński i Michał Redlisiak - przeprowadzili łącznie czterdzieści kontroli terenowych, w tym kilka nocnych i jedną wykonywaną z kajaka, bo tylko z wody można było dotrzeć do najgęstszych partii szuwarów w północnej i południowej części zbiornika. Chodzili o świcie, przed wschodem słońca, w deszczu, przy mrozie. Używali lornetki, aparatu i głosowej stymulacji magnetofonowej - metody, która polega na odtwarzaniu głosu danego gatunku w terenie, by wywabić skryte, nocne ptaki: wodnika, perkozka, bączka czy kokoszkę.
Łącznie zarejestrowano prawie pięć tysięcy obserwacji obejmujących ponad dwadzieścia jeden tysięcy osobników. To nie jest spacer z lornetką. To systematyczna inwentaryzacja prowadzona metodą kartograficzną, która pozwala nie tylko stwierdzić obecność gatunku, ale wyznaczyć terytoria lęgowe z dokładnością do konkretnego fragmentu zadrzewienia czy szuwaru.
Pięćdziesiąt gatunków gniazdujących - rekord Warszawy
W sezonie lęgowym badacze stwierdzili obecność 73 gatunków ptaków, z których pięćdziesiąt uznali za gniazdujące. To więcej niż w jakimkolwiek innym parku Warszawy, który do tej pory objęto podobnymi badaniami - poprzedni rekord, z Parku Dolinka Służewska, wynosił 47 gatunków. Sumarycznie na terenie badań gniazdowało od 262 do 276 par, co daje zagęszczenie niemal 49 par na 10 hektarów.
Kluczem do tak wysokiego wyniku jest niezwykłe zróżnicowanie siedlisk - różnych typów środowiska, z których każdy przyciąga innych mieszkańców. Jeziorko Czerniakowskie ma to wszystko naraz: otwartą taflę wody, rozległe szuwary, gęste zarośla nadwodne, zadrzewienia na dawnych ogródkach działkowych, zbiorowiska ziołorośli z krzewami, a nawet niewielkie tereny otwarte. Takie zróżnicowanie jest w typowych parkach miejskich praktycznie niespotykane.
* Szuwary - zbiorowiska trzcin i innych roślin wodnych, zajmujące tu łącznie około dziewięciu hektarów - to siedlisko gatunków, których próżno szukać w Łazienkach czy Ogrodzie Saskim. Gniazduje tu siedem gatunków: trzcinniczek (23-25 par), trzciniak (18 par), potrzos (11 par), bączek (5-6 par), brzęczka (2 pary), rokitniczka (2 pary) i wodnik (1 para).
* W gęstych zaroślach nadwodnych i zbiorowiskach ziołorośli gniazdują ptaki rzadko spotykane w zieleni urządzonej: słowiki rdzawy i szary (po 3 pary), łozówka (21-22 pary), cierniówka (10 par) i dziwonia (1 para).
* Zadrzewienia zasiedlają m.in. kapturka (35,5-36,5 pary) - najliczniejszy gatunek lęgowy całego rezerwatu, z ponad 13 procentami wszystkich par - a także kos, rudzik, śpiewak, wilga i słowiki.
* Dziuplaki, takie jak bogatka (17,5-18 par), modraszka (14,5 pary) i szpak (8 par), korzystają z budek lęgowych i naturalnych dziupli. Na samym jeziorku gniazdują krzyżówka (9-12 par), kokoszka (9 par) i łyska (4 pary).
Ułamkowe liczby par przy niektórych gatunkach nie są błędem - wynikają z metodologii. Jeśli terytorium danej pary leżało częściowo poza granicami terenu badań, badacze liczyli je proporcjonalnie: para gniazdująca w połowie poza rezerwatem to 0,5 pary w statystykach.
Spośród wszystkich pięćdziesięciu gatunków lęgowych sześć należy do najrzadszych w skali kraju. Według klasyfikacji opracowanej przez Tomasza Chodkiewicza i współpracowników dla OTOP - oficjalnej podstawy raportowania do Komisji Europejskiej, powszechnie stosowanej przez polskich ornitologów - bączek i dzięcioł białoszyi należą do kategorii "bardzo nielicznych", która obejmuje gatunki liczące zaledwie 301-3000 par w całym kraju (bączek ma stwierdzonych 1000-1400 par, a dzięcioł białoszyi 1000-2000 par).
Do kolejnej kategorii - "nielicznych" (3001-30 000 par) - należą wodnik (10 000-20 000 par), kokoszka (10 000-21 000 par), dzięcioł zielony (15 000-26 000 par) i krogulec (20 500-39 000 par). Wszystkie sześć gatunków gniazdowało nad Jeziorkiem Czerniakowskim w sezonie 2024 - co przy 55 hektarach w środku milionowego miasta jest wynikiem wyjątkowym.
Zima, przelot i goście z daleka
Rezerwat nie próżnuje też poza sezonem lęgowym. Zimą stwierdzono 47 gatunków - więcej niż w jakimkolwiek innym zbadanym terenie zieleni stolicy, gdzie zwykle nie przekracza się 36. Pojawiały się tu grubodziób, wąsatka, jemiołuszka w stadzie sześćdziesięciu sześciu osobników, a nawet sokół wędrowny.
W czasie jesiennego przelotu obok pospolitych gatunków zanotowano markaczkę i nura rdzawoszyjego. Raport opisuje oba jako gatunki arktyczne, które poza sezonem lęgowym związane są głównie z wybrzeżami morskimi i bardzo rzadko pojawiają się w głębi lądu - ich pojawienie się nad stołecznym jeziorem autorzy wprost odnotowują jako osobliwość.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że w odróżnieniu od izolowanych parków w centrum miasta, Jeziorko Czerniakowskie wyraźnie przyciąga migrujące ptaki jako miejsce odpoczynku i żerowania. Widoczne stada zięb, szpaków, kapturek i mew w czasie przelotów to zjawisko, które w Ogrodzie Krasińskich czy Parku Praskim po prostu nie ma miejsca.
Prace pielęgnacyjne, psy i rdestowce - katalog zagrożeń
Raport nie jest wyłącznie katalogiem sukcesów. Badacze zidentyfikowali osiem kategorii zagrożeń dla ptaków rezerwatu. Na pierwszym miejscu stawiają prace pielęgnacyjne wykonywane w sezonie lęgowym - wycinanie gałęzi, usuwanie krzewów i koszenie wielkim traktorem ogrodowym mogą niszczyć gniazda, a nielatające jeszcze pisklęta mogą ginąć pod ostrzem kosiarki. Tego rodzaju zagrożenia dotyczą głównie parkowych zadrzewień wzdłuż ulicy Jeziornej.
Poważnym problemem są też psy - szczególnie te spuszczane ze smyczy na zachodnim brzegu jeziorka, w sąsiedztwie osiedli. W sezonie lęgowym mogą zabijać pisklęta i młode ptaki, które nie potrafią jeszcze latać; zimą zmuszają ptaki do niepotrzebnego wydatkowania energii na ucieczkę.
Kolejne zagrożenia to zaniedbane i nieczyszczone budki lęgowe, skupiska inwazyjnego rdestowca, który wypiera rodzimą roślinność, oraz śmieci - w wielu częściach rezerwatu leżą sterty odpadów, które mogą wplątać się w gniazda lub zatruwać środowisko. W dłuższej perspektywie zagrożeniem jest też postępujące naturalne zarastanie: zarośla z krzewami i ziołorośla, w których gniazdują łozówka, cierniówka czy świerszczak, z czasem przekształcą się w zwarte zadrzewienia, eliminując gatunki preferujące bardziej otwarte siedliska. I wreszcie - urbanizacja okolicznych terenów, która może zmienić stosunki wodne i przyspieszyć zarastanie oraz degradację zbiornika.
Zalecenia są konkretne: prace pielęgnacyjne wyłącznie poza sezonem lęgowym (wrzesień-luty), coroczne czyszczenie budek lęgowych jesienią, pozostawianie martwych drzew jako siedlisk dla gatunków gniazdujących w dziuplach, oczyszczanie terenu ze śmieci późną jesienią oraz - w przypadku konieczności wycinki w sezonie lęgowym - każdorazowa opinia ornitologiczna i zgoda Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Czy ptaków jest więcej czy mniej niż kiedyś? Trudno powiedzieć - i to samo w sobie jest wymowne
Naturalne pytanie po lekturze raportu brzmi: czy sytuacja ptaków nad Jeziorkiem jest lepsza czy gorsza niż dawniej? Odpowiedź jest nieoczekiwanie skomplikowana - i wiele mówi o tym, jak mało dotąd wiedzieliśmy o tym miejscu.
Poprzednia inwentaryzacja całej Warszawy, z której można wyciągnąć dane dla okolic Jeziorka, pochodzi z lat 1986-1990. Stwierdzono wtedy w tym rejonie 49 gatunków ptaków gniazdujących, przelotnych i zimujących łącznie. Tegoroczny raport wykazał 111 gatunków tylko na samym terenie badań. Czy to oznacza, że ptaków gwałtownie przybyło? Niekoniecznie - autorzy raportu wyjaśniają, że różnica wynika przede wszystkim z metody: tamte badania opierały się zaledwie na czterech kontrolach terenowych, obecne na czterdziestu, w tym nocnych i prowadzonych z kajaka. Lepsze narzędzia dają lepszy obraz, niekoniecznie zmienioną rzeczywistość.
Inny punkt odniesienia to dane z internetowej bazy obserwacji Ornitho.pl, gromadzącej zgłoszenia od miłośników ptaków od 2004 roku. Do 2023 roku zanotowano tam dla okolic Jeziorka aż 156 gatunków. Tegoroczne systematyczne badanie wykazało 111. Czy to regres? Też nie - przez niemal dwie dekady dziesiątki obserwatorów sporadycznie odnotowywały tu gatunki pojawiające się raz lub dwa razy, być może tylko przelatując. Roczne badanie, nawet bardzo dokładne, siłą rzeczy takich incydentalnych gości nie wyłapie wszystkich.
Innymi słowy: nie mamy dobrego punktu odniesienia, bo nigdy wcześniej nikt nie zbadał Jeziorka tak dokładnie jak teraz. Dopiero kolejne edycje podobnego raportu - za rok, za pięć lat - pozwolą powiedzieć, czy liczba gniazdujących par rośnie, spada czy pozostaje stabilna. To, co wiemy na pewno, to że Jeziorko Czerniakowskie było i jest jednym z najcenniejszych terenów dla ptaków w Warszawie. Raport z 2024 roku po raz pierwszy to udowadnia liczbami.
Raport kontra plan zagospodarowania: spór o bączka
Ustalenia raportu mają znaczenie nie tylko przyrodnicze. Okazuje się, że stoją w bezpośredniej sprzeczności z dokumentem urzędowym, który właśnie trafił do „konsultacji społecznych”.
Prognoza oddziaływania na środowisko, dołączona do projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Jeziorka Czerniakowskiego, stwierdza: "z rejonu opracowania zniknęły takie gatunki ptaków, jak: bączek, czernica, błotniak stawowy". Tymczasem raport Zarządu Zieleni - zamówiony przez tę samą administrację miejską - dokumentuje 5-6 par lęgowych bączka w sezonie 2024, z obserwacjami młodych ptaków w sierpniu. Bączek nie zniknął. Gniazduje, i to z sukcesem.
To nie jest drobna nieścisłość. Prognoza oddziaływania na środowisko służy ocenie, jak planowane zmiany zagospodarowania terenu wpłyną na przyrodę. Jeśli opiera się na błędnym założeniu, że danego gatunku już nie ma, wnioski dotyczące wpływu planu na ten gatunek są od początku fałszywe. Oba dokumenty - raport o ptakach i prognoza środowiskowa - wyszły spod auspicjów warszawskiego samorządu. Który z nich jest podstawą do podejmowania decyzji o przyszłości rezerwatu, pozostaje na razie otwarte.
