Rezerwat przyrody Jeziorko Czerniakowskie to unikat na skalę europejską. To dawne koryto Wisły — starorzecze — zachowane w środku dwumilionowej metropolii. Formalnie chroni je plan ochrony wydany przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie w 2012 roku. Od tamtej pory Warszawa rozrosła się wokół rezerwatu, klimat się zmienił, a Jeziorko — kurczy się.
Dane są alarmujące. Naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i firmy AQUAGEO ustalili, że od 1925 roku powierzchnia jeziora zmniejszyła się o 26 procent, a jego objętość — o 40 procent. Głębokość spadła z blisko 6 metrów do zaledwie 3,7 metra. Tylko w 2016 roku poziom wody obniżył się o ponad 50 centymetrów w ciągu jednego roku. Jak wynika z pomiarów firmy Softwarely, podobny spadek poziomu wody o 50 centymetrów w ciągu roku przydarzył się zbiornikowi również w ostatnich 12 miesiącach – od kwietnia 2025 do kwietnia 2026.
Przez sześć lat działalności miejski zespół do spraw ochrony Jeziorka Czerniakowskiego reagował na bieżące problemy — ale bez wspólnie uzgodnionej listy zagrożeń i wynikającego z niej planu działania. Zespół skupia kilkudziesięciu urzędników z różnych jednostek miasta, kilku społeczników z organizacji społecznych oraz od czasu do czasu gości spoza ratusza – szerokie gremium, które ma wszelkie środki do tego, by zmienić oblicze Jeziorka. W marcu tego roku społecznicy nie mogąc dalej czekać na inicjatywę urzędników, wzięli sprawy w swoje ręce. Postanowili samodzielnie przygotować własny katalog zagrożeń dla Jeziorka Czerniakowskiego i wnieść go pod obrady - licząc, że stanie się on podstawą do uzgodnienia konkretnych, systemowych działań.
Lista, której nikt nie chciał napisać
„Wobec braku inicjatywy w tym zakresie ze strony urzędników, zgodnie z naszą deklaracją, przygotowaliśmy kompleksowy materiał, który ma stać się podstawą do gruntownej dyskusji" - napisał Jerzy Piasecki, prezes Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto-Ogród Sadyba, przekazując 25 marca dokument do Biura Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy.
Opracowanie przygotował Społeczny Zespół do spraw Jeziorka Czerniakowskiego, skupiający przedstawicieli organizacji pozarządowych, w tym Fundacji Zielona Mrówka i Żywe Stegny, ekspertów od ochrony przyrody oraz osoby prywatne zaangażowane w ratowanie rezerwatu.
Dokument wymienia pięć głównych grup zagrożeń:
-
Pierwsze i najpoważniejsze zagrożenie to brak wody. Jeziorko nie ma stałego dopływu - żyje głównie z deszczu i śniegu, który spada bezpośrednio na jego powierzchnię. Niewielką część uzupełnia pobliski kanał W, ale tylko wtedy, gdy pada. Wody gruntowe, które dawniej zasilały jezioro od spodu, z każdym rokiem ubywają, dziś stanowiąc tylko 20 procent zasilania - im więcej betonu i asfaltu wokół, tym mniej wody wsiąka w grunt i dociera do Jeziorka. Przyszłe zbiorniki retencyjne na Czerniakowie Południowym być może będą grawitacyjnie zasilać Jeziorko, ale ilości wody, które będą w stanie dostarczyć, są zbyt małe, żeby realnie poprawić bilans wodny zbiornika.
-
Drugie zagrożenie to postępujące przeżyźnienie wody. Jeziorko jest tak mocno zanieczyszczone substancjami odżywczymi - azotem i fosforem - że woda zalewa się toksycznymi sinicami, a badania regularnie wykrywają w niej bakterie kałowe, takie jak E. coli.
-
Trzecie zagrożenie to zwykła ludzka obecność. Coraz więcej odwiedzających wydeptuje roślinność przy brzegach. Łodzie i kajaki niszczą trzcinowiska, które chronią wodę przed zanieczyszczeniami. Do tego planowana zabudowa terenów bezpośrednio sąsiadujących z rezerwatem zagrozi zwierzętom objętym ochroną - bobrom, łosiom i ropusze zielonej, która zimuje zagrzebana w ziemi i ginie podczas prac budowlanych.
-
Czwarte zagrożenie to zanieczyszczenia spływające z okolicznych ulic i mostu przy ulicy Gołkowskiej.
-
Piąte - ekspansja roślin inwazyjnych: powierzchnia skupiska nawłoci kanadyjskiej w rezerwacie podwoiła się między 2019 a 2024 rokiem, z około 10 do około 20 hektarów.
Jak to co mówią społecznicy dziś ma się do planu ochrony z 2012 roku
Warto zestawić te ustalenia z tym, co w planie ochrony z 2012 roku zidentyfikowano jako zagrożenia. Plan wskazywał między innymi na rozprzestrzenianie się inwazyjnych nawłoci, presję norki amerykańskiej, antropopresję obejmującą niszczenie roślinności brzegowej i zaśmiecanie terenu, a także na przyspieszony spadek lustra wody i eutrofizację zbiornika. Receptą na część zagrożeń miało być między innymi zarybianie szczupakiem (jako sposób na eutrofizację), odłów norki i wykaszanie traw.
W ciągu trzynastu lat sytuacja uległa jednak radykalnemu pogorszeniu. Zarząd Zieleni m.st. Warszawy, który od 2018 roku zarządza rezerwatem, wdrożył część tych działań - odłów norki w 2014 roku, zarybianie w 2017 i 2019 roku, odłów inwazyjnego raka pręgowatego w 2024 roku. Zainstalowano też automatyczną stację pomiarową parametrów wody.
Jak przyznała na posiedzeniu miejskiego zespołu ds. Jeziorka Czerniakowskiego w listopadzie 2025 roku Kamila Nowocin, zastępca dyrektora Zarządu Zieleni: działania ochronne nie wyeliminowały wszystkich zagrożeń, ale z pewnością pomogły w zarządzaniu gatunkami obcymi. Tymczasem za kulisami postępowało to, czego plan z 2012 roku nie przewidział w tej skali: gwałtowna urbanizacja zlewni oraz skutki zmian klimatycznych nasilające suszę hydrologiczną.
Na posiedzeniu Zespołu w listopadzie 2025 roku Monika Wasilewska-Lech z Zarządu Zieleni wskazała, że zasilanie Jeziorka to dziś głównie Kanał W, prowadzący wody opadowe wyłącznie z rejonu ulicy Biedronki w Wilanowie i Augustówki, a ten rok był dla kanału wyjątkowo niepomyślny. Problemem, na który zwrócili uwagę wędkarze z Koła Wędkarskiego numer 56 PZW, przystań Różanka - Społeczna Straż Rybacka, jest też kłusownictwo w północnej, ściśle chronionej części zbiornika. Prezes koła Krzysztof Ruciński podkreślił, że wędkarze sami oczyszczają zbiornik z odpadów komunalnych, ale do walki z kłusownictwem potrzebują zgody RDOŚ, której dotąd nie uzyskali.
RDOŚ: zmiany planu ochrony to nie jest szybka droga
Podczas listopadowego spotkania miejskiego zespołu Aneta Adamska, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie i Regionalny Konserwator Przyrody, wyraźnie ostudziła oczekiwania dotyczące rewizji dokumentu ochronnego.
„Zmiana planu ochrony rezerwatu nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ procedura zmiany tego dokumentu jest procesem wielowątkowym i bardzo rozciągniętym w czasie. Lepsze skutki przyniesie monitorowanie, reagowanie i podejmowanie działań na bieżąco" — wyjaśniła Adamska.
Dodała, że RDOŚ może działać na podstawie decyzji będących odstępstwem od planu ochrony, jak już raz miało miejsce - gdy na wniosek Fundacji Zielona Mrówka RDOŚ zgodziło się na czynne ścinanie nawłoci zamiast pozostawiania jej do naturalnej sukcesji.
Marta Przedpełska z Fundacji Zielona Mrówka nie kryje jednak, że to za mało: „Jeziorko Czerniakowskie to bardzo ważne miejsce dla mieszkańców Warszawy i dlatego należy chronić to starorzecze i nie pozwolić mu zniknąć - możemy poddać się procesowi naturalnemu, ale ponieważ to miejsce służy mieszkańcom, należy spowolnić proces zanikania."
19 maja lista zagrożeń trafi pod obrady. Tego samego dnia ruszy plan miejscowy dla Jeziorka
19 maja 2026 roku odbędzie się XVII posiedzenie Zespołu do spraw ochrony Jeziorka Czerniakowskiego. To właśnie wtedy lista zagrożeń opracowana przez społeczników i ekspertów zostanie oficjalnie przedyskutowana z udziałem około 30 przedstawicieli miejskich instytucji, w tym Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, Biura Ochrony Środowiska, Zarządu Zieleni Warszawy, OSiR Mokotów, gościnnie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz organizacji społecznych. W posiedzeniu weźmie udział także dwójka ekspertów ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i jeden z Uniwersytetu Warszawskiego.
Przypadkowo termin zbiega się z innym ważnym wydarzeniem - tego samego dnia startuje publiczne wyłożenie projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Jeziorka Czerniakowskiego. Plan będzie dostępny do wglądu do 9 czerwca, a dyskusja publiczna odbędzie się 28 maja o godzinie 17:00 online, na platformie Zoom i kanale YouTube. Uwagi do planu można składać do 23 czerwca.
To właśnie w tym planie miejscowym mogą - lub nie - znaleźć odzwierciedlenie postulaty ochrony hydrologicznej zlewni, zakaz zabudowy fundamentów poniżej warstwy nieprzepuszczalnej, wymogi dotyczące biologicznie czynnej powierzchni terenu czy nakaz podłączenia zabudowy do kanalizacji. Pytanie, na ile nowy plan odpowie na zagrożenia zidentyfikowane przez ekspertów, pozostaje otwarte.
Jerzy Piasecki jest już niecierpliwy: „Sytuacja hydrologiczna i ekologiczna Jeziorka Czerniakowskiego osiągnęła punkt krytyczny. Dane wskazujące na 40-procentowy spadek objętości wody, postępującą hipertrofię oraz gwałtowną ekspansję gatunków inwazyjnych dowodzą, że procesy degradacji rezerwatu drastycznie przyspieszają. W obliczu tych faktów czas przestał być zasobem, który możemy tracić na biurokratyczną zwłokę."
Zespół społeczny domaga się też zmiany formuły działania samego Zespołu jeziorkowego - wyznaczenia jednej jednostki koordynującej wszystkie działania, centralnego gromadzenia wiedzy o stanie rezerwatu i realnego przepływu informacji między biurami miasta. Dziś, jak przyznają sami uczestnicy spotkań, każde z biur działa we własnym zakresie, a wiedza się nie sumuje.
Szansa na skoordynowany plan działań
Zespół do spraw ochrony Jeziorka Czerniakowskiego powstał na fali obywatelskiego protestu - ponad 7 tysięcy warszawiaków podpisało petycję w sprawie ochrony rezerwatu. Przez sześć lat pracował reaktywnie, reagując na bieżące zgłoszenia. Teraz, gdy społecznicy wymusili wpisanie listy zagrożeń do agendy, pojawia się szansa na coś więcej: wspólną, opartą na danych diagnozę tego, co naprawdę grozi Jeziorku - i plan działania, zanim zniknie bezpowrotnie.
