Święta Bożego Narodzenia trwają z roku na rok coraz dłużej. Wystawy sklepowe i centra handlowe zmieniają oblicze na świąteczne już w połowie listopada. A od początku grudnia świecą się dekoracje wzdłuż Traktu Królewskiego i na balkonach domów.
Niezmiennie od 30 lat
Na przekór temu trendowi trwa na starej Sadybie zwyczaj, który otwiera święta zawsze 24 grudnia i kończy je 2 lutego. I tak niezmiennie od 30 lat. – Ważne by podkreślić wyjątkowość tych dni – mówi właściciel jednego z pierwszych domów na starej Sadybie, willi z 1926 roku przy Powsińskiej 26, Paweł Rusinowicz.
Pan Paweł od 30 lat rozwiesza i zapala lampki na wysokim świerku na rogu Powsińskiej i Okrężnej, przy tzw. lokomotywce. To charakterystyczny punkt Sadyby, dobrze widoczny dla przejeżdżających Wisłostradą kierowców. Drzewko przywiózł jako sadzonkę z lasu spod Treblinki 50 lat temu, w połowie lat 1970. W połowie lat 90. pan Paweł zaczął zawieszać na świerku girlandy światełek. – Chciałem dać radość swoim dzieciom, od tego to się zaczęło – mówi.
Coraz trudniej dotrzeć na czubek
Z czasem z półmetrowej sadzonki, świerk rozrósł się ponad dachy pobliskich domów. Właściciel drzewa nie jest już w stanie obwiesić go lampkami od korzeni po wierzchołek. Nie używa w tym celu podnośnika. Zamiast niego korzysta ze specjalnej tyczki do zrywania wysoko rosnących owoców. – Świerk ma dziś 15-17 metrów. Tak wysoko nie sięgam – przyznaje pan Paweł. – Sam wchodzę na wysokość pięciu metrów, pięć metrów ma też tyczka, razem więc wyciągamy około 10-11 metrów – wyjaśnia.
Zagrożona tradycja
Właściciel jednego z najstarszych domów na starej Sadybie sam nie wymyślił bożonarodzeniowego zwyczaju z zapalaniem lampek na przydomowej choince. Tradycję zapoczątkował jego nieżyjący dziś ojciec, Zbigniew Rusinowicz. Ten przez wiele lat obwieszał lampkami inny, choć podobnie wysoki świerk z tyłu domu, niewidoczny dla mieszkańców i kierowców.
Syn zastanawia się jak długo pociągnie zwyczaj ojca. Problemem nie są koszty. – Jakieś 10 lat temu przestawiłem się na bardzo tanie w eksploatacji światełka LED – mówi Paweł Rusinowicz. I dodaje: - Wcześniej korzystałem z tradycyjnych lampek i te - przyznaję - mocno obciążały nasz domowy budżet na przełomie roku.
Problemem nie jest też samopoczucie. Mimo przekroczenia 70-tki, zapewnia, że jest sprawny fizycznie i czuje się dobrze. Problemem jest obawa, podzielana przez żonę, że w tym wieku trzeba po prostu na siebie uważać i nie podejmować ryzykownych eskapad, bo dochodzenie do zdrowia po ewentualnym wypadku nie będzie już tak proste i szybkie jak wcześniej.
Pan Paweł widzi dwa rozwiązania na przyszłość. - Albo zaryzykuję z zawieszaniem światełek kolejny raz w przyszłym roku, albo zostawię obecną instalację na cały rok, mając nadzieję, że przetrwa. W tym drugim przypadku będę musiał okresowo sprawdzać jej działanie i uzupełniać ewentualne braki.
***
Póki co dzieci i wnuki pana Pawła cieszą się, że niedługo po raz kolejny obejrzą wyjątkową mega-choinkę z różnokolorowymi światełkami. Odpalenie tradycyjnej sadybiańskiej iluminacji miało się odbyć jak zwykle 24 grudnia. W tym roku pan Paweł zrobił wyjątek. Ze względu na krótki pobyt na święta wnuków z zagranicy, rozświetloną choinkę na rogu Powsińskiej i Okrężnej można podziwiać już dwa dni przed zwyczajowym terminem, tj. od poniedziałku, 22 grudnia.
