Teren przy Okrężnej 73a na Sadybie to jedna z ostatnich zielonych enklaw w gęstej zabudowie warszawskiego Mokotowa. Przez dziesięciolecia odbywały się tu mecze tenisowe, a sam klub Sadybianka stał się symbolem tej willowej dzielnicy. Dziś o jego przyszłości decydują nie rakiety, lecz dokumenty administracyjne: projekt planu miejscowego, wniosek o warunki zabudowy hali tenisowej i drugi wniosek – o budowę kilkunastu domów. Trzy postępowania, trzy różne wizje tego samego miejsca, i jedno pytanie, które spędza sen z powiek mieszkańcom Sadyby: kto będzie pierwszy?
Dzielnica odwiesza wniosek o halę
17 kwietnia tego roku zarząd dzielnicy Mokotów wydał postanowienie, którym wznowił zawieszone od 2015 roku postępowanie w sprawie warunków zabudowy dla inwestycji przy Okrężnej 73a. Chodzi o wniosek spółki Sadybianka Sp. z o.o. dotyczący budowy hali tenisowej wraz z kotłownią gazową i parkingiem naziemnym.
Postępowanie było zawieszone od 2015 roku z powodów formalnych – trzy strony postępowania zmarły, a organ musiał ustalić ich spadkobierców. Dopiero po uregulowaniu stanu prawnego nieruchomości przy Zdrojowej 14 przyczyny zawieszenia ustąpiły. W lutym 2026 r. urząd zapytał inwestora, czy nadal chce procedować wniosek – i dostał odpowiedź twierdzącą. Efektem jest właśnie to postanowienie.
Sprawa dotyczy ponad 20 stron postępowania, dlatego urząd informuje o kolejnych krokach nie indywidualnie, lecz przez publiczne obwieszczenia na elektronicznej tablicy ogłoszeń miasta.
Dzielnica (zapewne) odwiesza też wniosek o osiedle domów
Niezależnie od wniosku o halę tenisową, obecny właściciel terenu złożył też wniosek o warunki zabudowy dla inwestycji mieszkaniowej – projektu kilkunastu domów: dwóch wolnostojących, sześciu bliźniaków i ośmiu w zabudowie szeregowej. To wizja diametralnie różna od tej sportowej.
To postępowanie było zawieszone do 9 kwietnia 2026 r. na mocy postanowienia z 30 grudnia 2025 r. Nie wiemy, czy postępowanie to zostało odwieszone – od dwóch tygodni czekamy na odpowiedź w tej sprawie z urzędu dzielnicy Mokotów. Jeśli odwieszenie się potwierdzi, wówczas procedowane będą jednocześnie dwa różne wnioski o warunki zabudowy od tego samego inwestora – jeden o halę sportową, a drugi o mini-osiedle domów jednorodzinnych.
A co z planem miejscowym?
Równolegle stołeczny ratusz deklaruje chęć wznowienia prac nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru Miasto-Ogród Sadyba, obejmującego m.in. teren Sadybianki. Impulsem było stanowisko rady dzielnicy Mokotów z 26 sierpnia 2025 r., opowiadające się za kontynuacją procedury planistycznej.
Jak przed tygodniem poinformował nas stołeczny ratusz, Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego pozyskało już nowe podkłady mapowe i otrzymało opinię Stołecznego Konserwatora Zabytków. Brakuje jednak stanowiska Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (MWKZ) – a bez niego, zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, prac projektowych nie można wznowić. Teren Sadybianki objęty jest bowiem ochroną konserwatorską, co czyni MWKZ jednostką uzgadniającą projekt planu.
Co ciekawe, niemal dokładnie o tym samym stanie zaawansowania prac nad planem miejscowym – tj. o wystąpieniu o podkłady mapowe, o otrzymaniu stanowiska stołecznego konserwatora i o braku stanowiska mazowieckiego konserwatora – informował zastępca burmistrza Mokotowa Piotr Sławiński w odpowiedzi na interpelację radnej Zofii Jaworowskiej w styczniu tego roku. Przez cztery miesiące sprawa planu miejscowego prawie w ogóle nie posunęła się więc do przodu.
W tym kontekście nie dziwi, że ratusz nie podaje żadnych terminów. "Z uwagi na niezaawansowany etap procedury planistycznej przewidywanie terminu wyłożenia projektu planu do publicznego wglądu jest przedwczesne" – informował w styczniu Piotr Sławiński.
Pytania bez odpowiedzi
Podsumujmy: w grze mamy jednocześnie dwa różne wnioski o warunki zabudowy (o halę tenisową i o osiedle domów jednorodzinnych) oraz ślamazarnie rozkręcający się plan miejscowy. Jakby tego było mało, w tle tli się też plan ogólny dla Warszawy, który póki co dopuszcza w tym miejscu zabudowę jednorodzinną. Plan ogólny ma zostać uchwalony do końca sierpnia tego roku.
Jeśli któreś z postępowań o warunki zabudowy zakończy się decyzją przed uchwaleniem planu miejscowego, ten ostatni może okazać się bezużyteczny – decyzja o warunkach zabudowy toruje drogę do pozwolenia na budowę, a realizacja inwestycji może zmienić ten teren bezpowrotnie.
Która z czterech toczących się procedur ma największe szanse na to, by jako pierwsza wejść w życie i zablokować pozostałe trzy? Aby to ustalić redakcja Sadyba24 zwróciła się do urzędu dzielnicy Mokotów z pytaniami o dalszy bieg zdarzeń. To w gestii dzielnicy są bowiem kwestie warunków zabudowy, a te zwykle postępują szybciej niż procedury planistyczne w stołecznym ratuszu. Pytania trafiły do urzędu, jednak do chwili publikacji nie nadeszły odpowiedzi. Chcieliśmy wiedzieć m.in.: czy dzielnica odwiesiła postępowanie w sprawie budowy domów po wygaśnięciu zawieszenia 9 kwietnia i jakie są plany wobec obu wniosków o warunki zabudowy (o halę i o domy).
Kto będzie pierwszy?
Nasza redakcja czeka na odpowiedź urzędu dzielnicy Mokotów i uzupełni artykuł po jej otrzymaniu. Kluczowe pytanie pozostaje otwarte: czy Mokotów zamierza aktywnie bronić planu miejscowego, wstrzymując postępowania o warunki zabudowy – czy też pozwoli, by jeden z wniosków inwestora przebiegł szybciej niż procedura planistyczna? Mieszkańcy Sadyby, którzy od lat walczą o zachowanie zieleni i charakteru swojej dzielnicy-ogrodu, śledzą decyzje dzielnicy z zapartym tchem.
Więcej na ten temat
AKTUALIZACJA (28 kwietnia 2026, godz. 15.00)
Po publikacji artykułu odpowiedzi udzielił rzecznik prasowy urzędu dzielnicy Mokotów Tomasz Keller. Jego słowa rozwiązują część zagadek – i niestety nie są dobrą wiadomością dla osób liczących na to, że plan miejscowy zdąży przed inwestorem.
Po pierwsze, Keller wprost potwierdził to, czego mieszkańcy mogli się obawiać: procedowanie planu ogólnego dla Warszawy nie daje żadnej podstawy do wstrzymania postępowań o warunki zabudowy. Jak stwierdził rzecznik: „obowiązujące przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie przewidują takiej możliwości". Plan ogólny, który ma zostać uchwalony do końca sierpnia, nie zatrzyma więc machiny administracyjnej w sprawie Sadybianki.
Po drugie – i to jest informacja, której w artykule jeszcze nie mieliśmy – rzecznik potwierdził, że postępowanie w sprawie wniosku o warunki zabudowy dla terenu przy ul. Okrężnej 73a (czyli tego dotyczącego budowy domów jednorodzinnych) zostanie wkrótce podjęte. Cytując dosłownie: „postępowanie w sprawie wniosku o wydanie decyzji o warunkach zabudowy dla terenu przy ul. Okrężnej 73a nie może być dalej zawieszone. W związku z tym w najbliższym czasie zostanie ono podjęte i będzie kontynuowane zgodnie z obowiązującymi przepisami". Urząd przyznaje przy tym, że jest do tego prawnie zobligowany – po wyczerpaniu dopuszczalnego okresu zawieszenia przepisy nie dają organowi wyboru.
Co to oznacza w praktyce? Wkrótce równolegle procedowane będą dwa wnioski o warunki zabudowy dla tego samego terenu – jeden o halę tenisową, drugi o mini-osiedle domów jednorodzinnych. Projekt decyzji w sprawie domów trafi do wymaganych uzgodnień, a – jak zaznaczył Keller – „ewentualne wydanie decyzji pozytywnej uzależnione jest od spełnienia przesłanek określonych w art. 61 ust. 1 ustawy oraz uzyskania wymaganych uzgodnień". To znaczy, że decyzja nie jest automatyczna, ale postępowanie ruszy. Szerzej o wskazanych przesłankach i wymaganych uzgodnieniach piszemy niżej.
Wyścig z czasem trwa zatem nadal – z tą różnicą, że teraz wiemy już, że dzielnica nie zamierza, bo i nie może, czekać na plan miejscowy. Tempo prac planistycznych w ratuszu kontra bieg postępowania administracyjnego w dzielnicy – to wciąż otwarte pytanie, od którego odpowiedzi zależy przyszłość Sadybianki.
***
O co chodzi z art. 61 ust. 1 i wymaganymi uzgodnieniami?
Przesłanki z art. 61 ust. 1 – pięć warunków, wszystkie naraz
Wydanie decyzji o warunkach zabudowy jest możliwe jedynie w przypadku łącznego spełnienia następujących warunków:
-
Zasada dobrego sąsiedztwa – co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej, jest zabudowana w sposób pozwalający na określenie wymagań dotyczących nowej zabudowy w zakresie kontynuacji parametrów, cech i wskaźników kształtowania zabudowy, w tym gabarytów i formy architektonicznej obiektów budowlanych, linii zabudowy oraz intensywności wykorzystania terenu.
-
Obszar uzupełnienia zabudowy – teren musi być położony na takim obszarze (wyznaczonym w planie ogólnym).
-
Dostęp do drogi publicznej – teren musi mieć taki dostęp.
-
Wystarczające uzbrojenie terenu – istniejące lub projektowane uzbrojenie musi być wystarczające dla zamierzenia budowlanego.
-
Brak wymogu zgody na odrolnienie – teren nie może wymagać uzyskania zgody na zmianę przeznaczenia gruntów rolnych i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne.
Brak choćby jednego z tych warunków skutkuje odmową. Z treści art. 56 i 61 ustawy wyraźnie wynika, że decyzji o warunkach zabudowy ustawodawca nie pozostawił uznaniu organu wykonawczego gminy – czyli jeśli wszystkie warunki są spełnione, urząd musi wydać decyzję pozytywną, nawet jeśli np. mieszkańcy czy sama dzielnica tego nie chcą.
Kluczowa w przypadku Sadybianki jest przede wszystkim zasada dobrego sąsiedztwa. Zabudowa działek sąsiednich stanowi punkt odniesienia, jakiego rodzaju inwestycję i o jakich parametrach można zrealizować na terenie objętym wnioskiem. Ponieważ teren przy Okrężnej 73a sąsiaduje z zabudową willowo-jednorodzinną, inwestor składający wniosek o kilkanaście domów jednorodzinnych i bliźniaczych może się na tę zasadę powołać dość skutecznie – okolica jest zabudowana właśnie w takim stylu.
Warto też odnotować przesłankę nr 2 – obszar uzupełnienia zabudowy. Jest ona wyznaczana w planie ogólnym. Jeśli plan ogólny dla Warszawy, uchwalany do końca sierpnia, nie zakwalifikuje tego terenu jako obszaru uzupełnienia zabudowy, wniosek o domy mógłby upaść już na tym punkcie. To jedna z nielicznych furtek, jakie przepisy jeszcze pozostawiają.
Wymagane uzgodnienia – tu wchodzi konserwator
Samo spełnienie przesłanek z art. 61 to nie koniec. Zanim dzielnica wyda decyzję, projekt tej decyzji musi przejść przez uzgodnienia z innymi organami. W przypadku terenu Sadybianki kluczowe jest jedno z nich.
Zgodnie z art. 60 ust. 1 oraz art. 53 ust. 4 pkt 2 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, decyzję o warunkach zabudowy wydaje się po uzgodnieniu z właściwym konserwatorem zabytków (od 1 marca 2025 roku jest nim znów Stołeczny Konserwator Zabytków) w odniesieniu do obszarów i obiektów objętych formami ochrony zabytków oraz ujętych w gminnej ewidencji zabytków.
Jak pisaliśmy w artykule, teren Sadybianki objęty jest ochroną konserwatorską. Oznacza to, że projekt decyzji o warunkach zabudowy – zarówno dla hali, jak i dla domów – trafi do Stołecznego Konserwatora Zabytków, który będzie musiał go uzgodnić. Brak uzgodnienia projektu decyzji przez organ współdziałający oznacza konieczność wydania decyzji odmownej w postępowaniu głównym.
Stołeczny Konserwator Zabytków (a nie Mazowiecki Konserwator Zabytków, który ociąga się w sprawie wydania stanowiska do planu miejscowego i do planu ogólnego) znajdzie się teraz w centrum postępowania o warunki zabudowy. Teoretycznie konserwator może odmówić uzgodnienia, jeżeli planowana inwestycja naruszy wartości zabytkowe chronionego obszaru – i taka odmowa byłaby wiążąca dla dzielnicy.
Co z tego wynika dla sprawy Sadybianki?
W praktyce procedura wygląda więc tak: dzielnica przeprowadza analizę urbanistyczną (tzw. analizę dobrego sąsiedztwa), sprawdza pozostałe przesłanki, sporządza projekt decyzji, a następnie wysyła go do uzgodnień – w tym do Stołecznego Konserwatora Zabytków. Dopiero po uzyskaniu pozytywnych uzgodnień może wydać decyzję o warunkach zabudowy. Każdy organ uzgadniający ma ustawowy termin na zajęcie stanowiska, a jego przekroczenie jest traktowane jako milcząca zgoda.
Innymi słowy: przepisy dają pewien hamulec w ręce konserwatora, nie w ręce dzielnicy. Dzielnica, jak wyjaśnił jej rzecznik, jest prawnie zobligowana do procedowania wniosku i nie może go wstrzymać. Ale Stołeczny Konserwator Zabytków, uzgadniając projekt decyzji, będzie musiał ocenić, czy budowa kilkunastu domów jest do pogodzenia z ochroną konserwatorską tego miejsca. Dla obrońców Sadybianki to może być ostatni przystanek, na którym postępowanie można zatrzymać – zanim decyzja stanie się prawomocna.