O tym, że z wodą w Jeziorku Czerniakowskim dzieje się źle, piszemy w ostatnich miesiącach regularnie. Z badań SGGW opublikowanych 2 września 2026 roku na profilu „Naukowo o Jeziorku” na Facebooku wynika, że przejrzystość wody spadła do zaledwie około 30 centymetrów – to najgorszy wynik od czasów zimowego zakwitu sinic z 2016 roku.
Naukowcy odnotowali też niepokojące zmiany chemiczne w wodzie, świadczące o silnym zakwicie glonów – widocznym zresztą gołym okiem. To właśnie z jego powodu na początku sierpnia po raz kolejny zamknięto kąpielisko. Coraz gorzej jest też w głębszych warstwach wody: już kilka metrów pod powierzchnią tlenu praktycznie nie ma, co jest fatalną wiadomością dla ryb i innych organizmów żyjących przy dnie.
Fatalne wyniki nie są nowością
To, co pokazują tegoroczne pomiary, nie jest odosobnionym przypadkiem – naukowcy alarmowali podobnie już dekadę temu. Dr Jerzy Solon z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, który badał rezerwat w 2010 roku, oceniał wówczas, że stopień degradacji jest na tyle duży, iż należałoby „zrezygnować z podkreślania bogactwa flory i fauny tego obszaru” – w porównaniu z innymi eutroficznymi jeziorkami świat roślinny Czerniakowskiego był już wtedy, jego zdaniem, wyraźnie zubożały i częściowo zruderalizowany.
Jeszcze bardziej dramatyczny obraz przyniosła analiza zespołu dr. Dariusza Górskiego z grudnia 2012 roku, w której naukowcy stwierdzili „zupełne odtlenienie wód naddennych”, a na jednym ze stanowisk – praktycznie całkowity brak tlenu poniżej dwóch metrów głębokości. W 2016 roku z kolei dr Michał Wasilewicz z SGGW zwracał uwagę na wysokie stężenie azotu i fosforu, które ograniczało różnorodność podwodnych roślin, oraz odnotował postępujący spadek przejrzystości wody – latem 2015 roku widoczność w Jeziorku wynosiła już tylko 40 centymetrów. Zestawione z tegorocznymi 30 centymetrami pokazuje to, że przez ostatnią dekadę problem raczej się pogłębił, niż zniknął.
"Rafa koralowa" w środku miasta
To właśnie w tamtym okresie, we wrześniu 2016 roku, pomimo fatalnej jakości wody, o Jeziorku Czerniakowskim zrobiło się głośno i pozytywnie. Do naszej redakcji trafiły kolorowe zdjęcia z dna Jeziorka, tak odległe od jego złej sławy, że gdy pokazaliśmy je mieszkańcom na naszym profilu na Facebooku, wielu z nich nie dowierzało własnym oczom. Część komentujących pisała wprost o zachwycie i szoku, że w tak zaniedbanym zbiorniku w ogóle może kryć się jakiekolwiek życie. - Piękne! Szok! Nieprawdopodobne. To tam jednak jest jakieś życie –pisali.
Byli też sceptycy przekonani, że tak przejrzystej wody po prostu nie ma prawa być w Jeziorku – że ktoś próbuje ich „naciągnąć” obrazkami z zupełnie innego akwenu. - Zdjęcia śliczne, ale taką przejrzystość ma może 2-3 jeziora W POLSCE i na pewno nie ma w nich Jeziora Czerniakowskiego. Każdy, kto choć raz kąpał się w naszym bajorku wie, że woda nie jest tam przejrzysta. Przestańcie Ściemniać ! – skomentowała mieszkanka Sadyby. Zdjęcia obiegły wtedy lokalne media społecznościowe i przez chwilę były prawdziwym wydarzeniem.
Żeby rozwiać wątpliwości, dotarliśmy wtedy do autora zdjęć. Okazało się, że fotografie wcale nie były świeże – powstały siedem lat wcześniej, dokładnie 19 września 2009 roku. Wykonał je Piotr Kowalski, prezes harcerskiego klubu podwodnego Wanda, który tego dnia uczestniczył nad Jeziorkiem w ogólnopolskiej akcji Sprzątania Świata i przy okazji zabrał pod wodę kamerę. Jak przyznał wtedy Sadyba24.pl, sam był zaskoczony tym, co zobaczył: „Zaskoczyło mnie to, że dno nie jest muliste, tylko porośnięte, a fauna jest tak różnorodna” – opowiadał.
Kowalski spisał swoje wrażenia jeszcze w 2009 roku, tuż po nurkowaniu. Opisywał gęstą, przypominającą labirynt roślinność, twarde dno miejscami pokryte omułkami, mnóstwo płochliwych ryb – nawet szczupaki – oraz grę światła przebijającego się przez zieleń, która zamieniała podwodną wyprawę w coś zupełnie nieoczekiwanego jak na środek milionowego miasta. Notatka zaginęła po latach podczas modernizacji strony klubu, ale autor odnalazł ją w swoich archiwach i przekazał redakcji – dzięki czemu opis tamtego nurkowania mógł w ogóle ujrzeć światło dzienne razem ze zdjęciami. Publikujmy ją poniżej.
Płetwonurek: Byłem zaskoczony tym co zobaczyłem
Jezioro Czerniakowskie 19 września 2009
Nurkowałem w Jeziorku Czerniakowskim wiele lat temu tak dawno, że nie pamiętam szczegółów, zdaje się że wiązało się to z jakaś pracą mało przyjemną. W mojej wyobraźni ten akwen nie wiele różnił się od portu czerniakowskiego, czyli niewart był uwagi. Gdy Tow. Społ.-Kulturalnego Sadyba Miasto-ogród zaprosiło nasz klub do wspólnej akcji sprzątania jeziora pomyślałem, że na wszelki wypadek zabiorę kamerę pod wodę.
Byłem zaskoczony tym co zobaczyłem. Widoczność do dwóch metrów, głębokość do trzech, ale zaznaczam, że nurkowałem tylko w części południowej w rejonie plaży. Dno miejscami muliste ale są też spore połacie dna wysłane omułkami, które tworzą twardy i nie podnoszący mułu podkład.
Najatrakcyjniejsza jest roślinność, istna dżungla. Przeważa moczarka kanadyjska i rdestnice ale jest też i rogatek sztywny i strzałka wodna. Rośliny nie zarastają równomiernie jeziora ale partiami co powoduje, że pod woda pływa się zielonymi korytarzami jak w labiryncie. Sporo roślinności wraz z rzęsą tworzy jakby pływające wyspy. Ryb jest cała masa, niestety są dość płochliwe, nawet szczupaki.
Dzień był wymarzony na nurkowanie słońce świeciło ostro dając pod wodą koncert fantastycznych refleksów światła. Ciemny tunel wśród zieloności a na jego końcu polana zalana światłem i stado połci z czerwonymi płetwami jak płomienie. Gdzie tak jest? W samym środku milionowego miasta.
Wyobrażając sobie warunki jakie mogę zastać w Jeziorku Czerniakowskim zdecydowałem się zabrać ze sobą aparat makro. Żałowałem tego, bo szerszy kont pozwolił by oddać w pełni urok tych wód. Jest powód żeby tam wrócić.
***
Sensacja szybko wygasła. Dziś, dziesięć lat później, mało kto z mieszkańców Sadyby pamięta te zdjęcia. Jeziorko wróciło do swojej dotychczasowej narracji – zaniedbanego, mętnego zbiornika – a najnowsze wyniki badań, z rekordowo niską przejrzystością i zapadającym się poziomem tlenu, tylko ją utrwalają. Pozostaje jednak pytanie: skoro fatalny stan wody nie przeszkodził istnieniu bogatego życia podwodnego w czasie robienia zdjęć, to może ten kolorowy świat „rafy koralowej” nadal tam istnieje?